38/2009 NGP

Piotr Lisiewicz
Mój kolega, który szlajał się ostatnio na poznańskim Morasku, niespodziewanie odkrył, co porabia zdymisjonowany prezes PZPN Michał Listkiewicz. Otóż wykrył tam Ośrodek Szkolenia Kierowców „Listek”. Ponoć w czasie ćwiczenia zakrętów Listek pyta kursantów: „Kręcita?”. Gdy tamci zgodnie z prawdą kiwają głową, ich odpowiedź potwierdza dobrze wypasiony instruktor jednym słowem: „Kręcina”. W 20. rocznicę Okrągłego Stołu trwają dyskusje o polskiej transformacji. Zachwyty nad tym, jak udało się znaleźć kompromis, w wyniku którego w nowej Polsce wszyscy znaleźli swoje miejsce na równych (a jak!) prawach. Wprawdzie zdarzyły się momenty, kiedy motłoch wyrwał się spod kontroli oświeconych, ale na szczęście tylko krótkie. Rachityczne, bez szans na trwałą zmianę układu sił. Naszym wielkim sukcesem...
Jacek Kwieciński
Nie wszędzie i przy średniej estetyce wygląd Polski coraz bardziej oddala się od beznadziejnej szarości komunizmu. I będzie się dalej oddalać. Podobnie, nawet przy nieruchawych lub kontrproduktywnych władzach, nierównomiernie, zbyt wolno, nie dla 100 proc. Polaków, podstawowy dla ludzi miernik – zbliżanie się do zachodniego poziomu  życia – będzie wzrastał. Dziś rosną ceny energii, biednych nie stać na wykup lekarstw. Kryzys odbije się na losie wielu pracowników. Moje uwagi mogą wydawać się nie na miejscu, zabrzmieć nawet jak szyderstwo. Są jednak długoterminowe. Kryzys kiedyś się skończy i zgodnie z dzisiejszym założeniem optymistycznym, może jednak nie poprzez zniszczenie gospodarczej wolności. A Polacy są rzutcy, przedsiębiorczy, pracowici – dla większości z nich żadne...
Bohdan Urbankowski
Młoda gdańska artystka miała pomysł pracy dyplomowej, który mógł zapewnić jej i jej miastu światowy rozgłos. Dzieło łączyło się tematem i tworzywem z Holocaustem. Niestety – nigdzie nie mogła zdobyć surowca niezbędnego do jego wykonania. Już była bliska rozpaczy, gdy nagle zadzwonił telefon. Tajemniczy głos kazał jej jechać do Warszawy, wysiąść na Dworcu Wschodnim i podejść do ostatniej ławki. Pojechała, wysiadła, podeszła. A przy ławce stał jakiś mężczyzna, który bez słowa wręczył jej termos i zniknął. A w termosie – o rozkoszy! – surowiec! Półtora kilo człowieczego tłuszczu! Historię gdańskiej plastyczki, Aliny Żemojdzin podała w romantycznym sosie „Gazeta Wyborcza” z 6 marca 2009 r. W jaki sposób darczyńca upragniony surowiec zdobył, skąd miał telefon komórkowy artystki i skąd...
Sancta simplicitas Właściwie nie warto rozwodzić się nad przypadkami indywidualnymi, choć ich liczba wskazuje, że to nie wybryki, lecz tendencja, do tego wspierana i sankcjonowana autorytetami. Alina Żemojdzin, wykorzystując ludzki tłuszcz do artystycznego działania, mającego w założeniu uderzyć w „McŚwiat”  (termin Benjamina Barbera), dziwi się dziś, że jest za to piętnowana, że pojawiają się interpretacje i oceny, których ona zupełnie się nie spodziewała, a więc… uważa je za tendencyjne nadużycie. Cóż, jest młoda – wolno jej nie rozumieć, że wyszydzając dzisiejszy kult indywidualnego piękna za wszelką cenę, obnażając obłudę i merkantylizm wielkich korporacji farmaceutycznych, a jednocześnie stosując przy tym chwyty z innego kąta tego samego podwórka (reifikacja człowieka,...

Pages