Dlaczego nie zostałem ojcem chrzestnym Maćka Kuronia

Poprzednie miesięczniki

Więźniowie sumienia Przypomnę, że Jacek Kuroń oraz Karol Modzelewski zostali skazani przez sąd PRL na karę więzienia za napisanie listu otwartego do Partii. Współpracowałem z nimi, gdy prowadzili na Uniwersytecie Warszawskim Studencki Klub Dyskusyjny wyraźnie opozycyjny wobec ówczesnych władz z Władysławem Gomułką na czele. Był to ostatni już bastion wolnego słowa, jaki się ostał w ramach gomułkowskiej normalizacji po wielu takich klubach działających w Polsce w 1956 r. Gdy warszawskie władze partyjne ostatecznie zamknęły i ten klub, byłem jednym z przyjaciół Jacka i Karola, którzy użyczyli im swego mieszkania na opozycyjne spotkania w kilkuosobowym gronie. Nie dzieliłem jednak ich rewolucyjnych zapałów, uważając, że „naprawiać błędy systemu” należy stopniowo, krok za krokiem. W związku z tym nie brałem udziału w konspiracyjnych spotkaniach dyskusyjnych podejmowanych przez Jacka i Karola nad napisanym przez Jacka Manifestem Rewolucyjnym i przejętym przez SB podczas najścia na mieszkanie naszego wspólnego przyjaciela Staszka Gomułki. Niezrażony tym Karol napisał nowy tekst, tym razem Listu Otwartego, za który obydwaj poszli siedzieć. Byłem tak oburzony tymi represjami wobec moich kolegów, że podczas najbliższych wyborów do Sejmu skorzystałem z tego, że tow. „Wiesław” kandydował w moim okręgu wyborczym na Grochowie i skreśliłem go ostentacyjnie na kartce do głosowania. (Na drugiej pozycji był tow. Stanisław Kociołek, który również zasługiwał na skreślenie, ale
     
26%
pozostało do przeczytania: 74%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.panstwo.net

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@swsmedia.pl

W tym numerze