Milczano, gdy należało protestować

Po ekspedycji karnej Rosjan brak reakcji ze strony prezydenta Łukaszenki uznano na Zachodzie za rodzaj milczącego sprzeciwu. Tymczasem, wezwany do Soczi przed oblicze Miedwiediewa, natychmiast pogratulował Rosji skutecznej akcji. Prawdopodobnie tak samo zachowają się wszyscy przywódcy WNP oprócz Gruzji i Ukrainy.

W rzeczywistości Łukaszenka nie był zachwycony, obserwując bieg wydarzeń. Ma świadomość, że jego losy są w rękach Kremla. Jego zależność od Moskwy jest jednak większa niż w przypadku Micheila Saakaszwilego. Wykonał więc wiele gestów pod adresem Zachodu: zwolnił z więzienia Kazulina, zatroszczył się o poprawę w zakresie praw człowieka. Zaczął wysyłać na...
[pozostało do przeczytania 86% tekstu]
Dostęp do artykułów: