Maczuga jako narzędzie tolerancji


Michnik oskarża Kościół

Obchodzimy 4 lipca 60. rocznicę pogromu kieleckiego. W związku z tym z niejakim wyprzedzeniem „Gazeta Wyborcza” zamieściła w aż dwóch numerach sobotnich (z 3 i 10 czerwca br.) artykuł Adama Michnika pod wymownym tytułem „Pogrom kielecki: dwa rachunki sumienia”. Przeciwstawia on w tym artykule dwie postawy hierarchów polskiego Kościoła katolickiego w związku z pogromem Żydów: enigmatyczną – jego zdaniem – ks. bp. kieleckiego Czesława Kaczmarka oraz zdecydowanie potępiającą mord k. bp. Teodora Kubiny. Ta druga została wyrażona w przytoczonej przez „GW” odezwie do społeczeństwa miasta Częstochowy i podpisanej przez księdza biskupa wraz z kilkoma notablami, jak starostowie grodzki i powiatowy oraz prezesi – powinno być przewodniczący – miejskiej i powiatowej Rady Narodowej. Naczelny „GW” stwierdza z ubolewaniem, że piękne świadectwo ks. bp. Teodora Kubiny, który „nie chciał powtórzyć gestu Piłata”, zostało zdezawuowane przez konferencję plenarną Episkopatu z ks. prymasem Augustem Hlondem na czele.

Adam Michnik pomija okoliczność, że jednym z dezawuujących był ówczesny biskup lubelski, późniejszy prymas ks. Stefan Wyszyński. Jako Prymas Tysiąclecia okazał on Michnikowi wiele sympatii, m.in. ofiarując mu egzemplarz Pisma Świętego z własnoręczną dedykacją: „Zjedz tę księgę” (nawiązującą do słów Apokalipsy św. Jana).

Ponieważ Adamowi Michnikowi chodzi głównie o wnioski z przeszłości dla dnia dzisiejszego, przy tej rocznicowej sposobności atakuje on – jak się sam wyraża – „prominentnych polityków obozu rządzącego dziś Polską”, którzy utrudniają według niego rozliczanie się z przeszłością. Właściwą postawą w takiej sprawie jest – jego zdaniem – uznanie własnej winy i mówienie prawdy.

Rzecz jednak w tym, że winy nie było, Michnik zaś sam – i to świadomie – unika prawdy. Chciałby on przekonać czytelników, że sprawcami pogromu byli antysemiccy klerykałowie, wierzący w to, że Żydzi...
[pozostało do przeczytania 85% tekstu]
Dostęp do artykułów: