Agnieszka Kowalczyk

Żywiołem Arkadego Fiedlera były podróże. Z małego Rogalinka pod Poznaniem wyprawiał się w najodleglejsze zakątki świata. Nienasycona ciekawość gnała go do Brazylii, Peru, Kanady, Maroka, Wenezueli, Meksyku, to znów na Madagaskar, Kubę, Martynikę… W połowie 1939 roku znalazł się na Thaiti i tam też dowiedział się o wojnie. Nie zastanawiając się długo, wrzucił rękopis nieukończonej książki do walizki i ruszył wprost do polskiego wojska we Francji. „Z thaitańskiego raju, gdzie noce i dnie były jak bajka, kobiety jak kwiaty, a kwiaty jak motyle, wygnała go nieuleczalna polskość”, bo – jak pisze Ludwika Ciechanowska – czuł się przede wszystkim Polakiem odpowiedzialnym za „daleką, utraconą, Bóg wie na jak długo, ojczyznę…”. Jak to się w ogóle...
Męki fizyczne i psychiczne, jakich Zofia Łuszczkiewicz doświadczyła przez wszystkie lata przebywania w ubeckich katowniach, odcisnęły na niej niezatarte piętno – na zawsze utraciła zdrowie. Jej ciało zżerała gruźlica kostno-stawowa i rak złośliwy szczęki, który rozwijał się w miejscu wybitych na przesłuchaniu zębów. Na wolności wyznała jednak: „Jestem poważnie chora. […] Bogu się jednak oddałam, tak jak czyniłam to zawsze podczas ośmiu lat więzienia, i jestem spokojna”. Jej ziemska wędrówka, znaczona czynieniem dobra i cierpieniem, zakończyła się 8 sierpnia 1957 roku, niedługo po opuszczeniu więziennych murów. W sierpniowy poranek 1948 roku rozświetlone słońcem ulice Wadowic przemierzała samotnie około pięćdziesięcioletnia kobieta w czerni, z ...
Różne były koleje losu leśnych ludzi z Podkarpacia, którzy przez szereg lat prowadzili tu zaciekłe walki z Niemcami, Sowietami i nacjonalistami ukraińskimi, a później stawiali opór nowej komunistycznej władzy. Jedni zginęli na placu boju, drudzy zostali bestialsko zamordowani, inni jeszcze doświadczyli więziennej gehenny bądź padli ofiarą szykan i prześladowań. Nieprzebyte lasy ziemi podkarpackiej w czasach II wojny światowej, a potem w latach reżimu komunistycznego były prawdziwym matecznikiem niezłomnych bojowników o wolną Polskę walczących w oddziałach partyzanckich Franciszka Przysiężniaka „Ojca Jana” i Józefa Zadzierskiego „Wołyniaka”. Te odwiecznie szumiące bory stały się też niemymi świadkami losów Aleksandra Pityńskiego „...
Szacuje się, że w czasie II wojny światowej życie straciły ponad 2 miliony polskich dzieci, a około 200 tysięcy hitlerowcy uprowadzili do Rzeszy w celu ich zgermanizowania. Był to jeden z najbardziej szaleńczych postulatów Reichsführera SS Heinricha Himmlera, który jako fanatyczny wyznawca nazistowskiej polityki rasowej nawoływał w 1938 roku do „ściągania germańskiej krwi ze wszystkich zakątków świata, rabowania jej i kradzenia, gdzie tylko to będzie możliwe”. Obsesją nazistów, jak wyjaśnia dr Joanna Lubecka, stało się stworzenie „superpaństwa dla rasy germańskiej”, a przyjęty przez Hitlera Generalplan Ost zakładał rozrastanie się mocarstwa niemieckiego na ziemie wschodnie zamieszkałe przez Słowian, których naziści uważali za podludzi....
„Na samym brzegu nowej epoki, w walce o niepodległą Polskę, przeszła promienna, jak uśmiech słońca na niebie, WIELKA MŁODOŚĆ. Wplotła się w rytm nieskończonych marszów, w głuchy odgłos armatnich strzałów, w grzechot karabinowego ognia, w bolesny pobrzęk kolczastych drutów, w ciemną noc emisariuszowskiej wędrówki ku […] płomiennej wizji własnego państwa – żołnierska i wodzowska, skromna i genialna, niestrudzona, a jakże owocna Wielka Młodość Leopolda Lisa-Kuli”. W międzywojennej prasie z uznaniem pisano o „dzielnym chłopcu” Józefa Piłsudskiego, najmłodszym w historii wojska polskiego pułkowniku, który, mając zaledwie 17 lat, wyruszył na wielką wojnę, by na legionowym szlaku bojowym zdobyć sobie sławę doświadczonego...

Pages