Agnieszka Kowalczyk

„W Polsce więzienie jest stałym, codziennym jak gdyby towarzyszem myśli ludzkiej. Jest to część kultury myślowej, część kultury politycznej, kultury codziennego życia Polski” – stwierdził Józef Piłsudski w swym odczycie „Psychologia więźnia” (24 maja 1925 r.). Józef Piłsudski dostrzegł tę smutną prawdę, że doświadczenia więzienne, począwszy od pierwszego rozbioru przez cały wiek XIX i kolejne lata XX, wrastały i zakorzeniały się w świadomości kolejnych pokoleń Polaków, którzy już z chwilą narodzin naznaczeni byli piętnem ludzi zniewolonych. Wszelki bunt przeciwko narzuconej władzy kończył się najczęściej wtrąceniem do X Pawilonu warszawskiej Cytadeli, do lochów Szlisselburga, do kazamat twierdzy Pietropawłowskiej bądź wygnaniem na Sybir stanowiący najrozleglejsze więzienie carskiego...
Niemal każdy fragment wspomnień „Moje pierwsze boje” Józefa Piłsudskiego uzmysławia czytelnikowi, iż pomimo rzucających się w oczy wszystkich niedostatków i słabości naszego wyposażenia wojskowego, mimo piętrzących się trudności i lekceważąco--protekcjonalnego stosunku do nas potężnych sojuszników – na polu walki byliśmy w stanie dokonać cudów. Dzięki tym mniejszym i większym zwycięstwom istnienie Legionów miało sens i umacniało je wewnętrznie. Początkom epopei legionowej poświęcił Józef Piłsudski oryginalny zbiór wspomnień wojennych „Moje pierwsze boje”, składających się na zajmującą opowieść o walkach legionistów stoczonych pod jego komendą w początkach I wojny światowej. W tym napisanym ze swadą i żołnierską fantazją literackim...
W 1915 roku komendant Piłsudski powierzył mjr. Tadeuszowi Furgalskiemu „Wyrwie” dowództwo nad II batalionem 5. Pułku „Zuchowatych”. I nigdzie zapewne nie znalazłby dla nich lepszego batalionowego, bo był to „młody oficer, zgrabny i żywy, piękny jak panna, pewnie trochę rubaszny, co żołnierz tak lubi, z zawsze gotowym konceptem, ze słówkiem jak pieprz. Jak bić – to bić. Na bitwę sprężystym, tanecznym krokiem, jak w taniec prowadzi swój batalion, gdy czas wolniejszy – to do zabawy pierwszy. I nie wyleje za kołnierz. I mimo wysokiej szarży jest swój” – takim zapamiętał go towarzysz broni Karol Koźmiński. Wywodził się z Rzeszowa, gdzie jego ojciec prowadził kancelarię notarialną. Wcześnie osierocony przez rodziców wraz z młodszym bratem Teodorem...
Gdy nadszedł czas mierzenia się z groźnym, nieobliczalnym żywiołem historii, rozpoczynał się dla niej okres walki o świętą sprawę. Musiała znaleźć w sobie tyle siły, odwagi i wiary, by wystąpić w szeregach walczących z niemieckim najeźdźcą i ocalić tych, którym groziła zagłada. Gdy tylko znalazła się w Warszawie, Zofia Kossak od razu rzuciła się w wir działalności konspiracyjnej. Jeden z egzemplarzy „Krzyżowców” Zofii Kossak otrzymał od autorki jej współtowarzysz z polskiego  podziemia Władysław Bartoszewski i na zawsze zapamiętał treść dedykacji: „Gdy pisałam tę książkę, wydawało mi się, że czasów na większą miarę być nie może, tymczasem oto są, żyjemy w nich, bierzemy udział w największej krucjacie”. Zofia nie spodziewała się zapewne, że dane jej będzie po raz kolejny...
Wkraczając w dorosłość i rozpoczynając na wołyńskiej ziemi szczęśliwe życie młodej żony i matki, Zofia Kossak-Szczucka nie myślała wówczas, że wielka historia całkowicie je odmieni, że wyzwoli drzemiące w ludziach ciemne, zwierzęce instynkty, zmiecie z powierzchni ziemi jej ukochany dom, uczyni ją świadkiem makabrycznych scen i… że w końcu sprawi, iż wszystkie te przeżycia i bolesne doświadczenia przeleje na papier, tworząc debiutancką książkę „Pożoga” – literackie zwierciadło zagłady ziemiańskiego świata na Wołyniu.  W kośmińskim dworku na Lubelszczyźnie, 10 sierpnia 1889 r., o godzinie drugiej nad ranem przyszła na świat ta z Kossaków, której przeznaczeniem było zostać pisarką – autorka sagi „Dziedzictwo”, „Krzyżowców” i „...

Pages