Ewa Polak-Pałkiewicz

Nie jest dziś w modzie bycie w opozycji wobec obecnej mentalności, która relatywizuje wszystko, a prawda jest jej doskonale obojętna lub wroga. Nie jest w modzie tak „skrajnie” i jednoznacznie przeciwstawiać się duchowi świata, tak ostro odcinać się od tego, co zyskało już pieczęć i certyfikat jako schemat obowiązujących przekonań i poglądów. „Tak, ale” jest pozycją taktyczną i strategiczną; myślenie proste i jednoznaczne – pod prąd tendencjom współczesności – jest przyjmowane nieprzyjaźnie, ze zdziwieniem lub z przymrużeniem oka. To ta płynąca z szerokiego świata nowość, ta „nowoczesna” i ożywcza moda. Ten kapelusik z piórkiem innego kroju, „cosik nowego”. Nawet najbardziej atrakcyjna i udana – z punktu widzenia zwycięstwa naszego kandydata – kampania wyborcza zawiera w sobie coś...
„Trzeba rozłożyć ten naród od wewnątrz, zabić jego moralność. Jeśli nie da się uczynić zeń trupa, należy przynajmniej sprawić, żeby był jak chory ropiejący i gnijący w łożu. Trzeba mu wszczepić zarazę, wywołać dziedziczny trąd, wieczną anarchię i niezgodę. […] Trzeba ich skłócić tak, aby się szarpali, zawsze szukając arbitra. [...] Stworzymy tam nową oligarchię, która będzie okradać własny naród nie tylko z godności i sił, ale po prostu ze wszystkiego, głosząc przy tym, że wszystko co czyni, czyni dla dobra ojczyzny i obywateli” – głosiła „Instrukcja” dotycząca postępowania wobec Polski, której autorstwo przypisuje się carycy Katarzynie II.  Jedną z niezbyt pamiętanych historycznych prawd jest fakt, że od połowy XVIII wieku Rosja posługiwała się wobec naszego kraju bardzo zręcznie...
Tej niedzieli, 13 maja, trójka dzieci wybrała się na ustronne pastwisko usiane skałami i krzewami, zwane Cova da Iria. Nową zabawą miało być budowanie kamiennych zamków. Nie było wiatru i niebo było bezchmurne. Wtem nagły grzmot i silne światło jakby błyskawica przeszyły powietrze. Franciszek, Hiacynta i Lucja zaczęli uciekać po zboczu. I wtedy nad koroną małego skalnego dębu ujrzeli „najpiękniejszą Panią”. „Nie bójcie się” – usłyszały dziewczynki. „Nie zrobię wam nic złego”. „Skąd Pani jest?” – zapytała Łucja, drżąc z emocji. „Jestem z Nieba”. Wychowywali się na swobodzie. Rozbrykani, jak wszystkie wiejskie dzieci. Dwie dziewczynki i chłopiec. Wszyscy o dziwnie poważnych oczach – na fotografii z 1917 roku, gdy Hiacynta miała siedem lat, Franciszek dziewięć, a Łucja dziesięć. ...
„Jest naturalne, że dotknąć mysz, żabę, węża, kreta lub pająka nogą prawie nie odzianą, jest nader przykrą rzeczą” – pisała Karolina z Potockich Nakwaska (1798–1875) w swoim zbiorze porad „Dwór wiejski”. „Nie podobna chodzić po ogrodzie, dziedzińcu, folwarku, w lekkich prunelowych trzewikach z cieniutkimi podeszwami. Sądzę, że te cienkie obuwia czynią zapewne Polki tak czułymi i bojaźliwymi na obrzydliwego”. Józef Ignacy Kraszewski we wspomnieniu o Karolinie z Potockich Nakwaskiej, autorce poradnika domowego „Dwór wiejski”, pełnego szlacheckiego animuszu, kreśli intrygującą postać. Barwną, wszechstronną, obdarzoną żywą inteligencją i ciekawością świata, a przy tym niesłychanie praktyczną i rezolutną we wszystkim, co dotyczy nie tylko gospodarstwa domowego, lecz także codziennego życia...
Polskie kobiety, żony i matki, przedstawicielki „słabej” rzekomo płci potrafiły zawsze zadziwiać moralną i psychiczną siłą w obronie wiary i polskości. To nie truizm, że czerpały ją także, a może przede wszystkim, z wierności swym mężom i z ich wiernej miłości i szacunku.  Feministki lubią oskarżać Kościół o poniżanie kobiet i wielowiekowe podtrzymywanie dyskryminacji płci pięknej. W czasach, gdy historia znana jest słabo i powierzchownie, a popularyzowane są wszelkie możliwe mity historyczne, nie pamięta się, że tak naprawdę to dopiero chrześcijaństwo wydobyło kobiety ze stanu poniżenia. Wtrącał je i utrzymywał w nim w dawnych cywilizacjach męski despotyzm. Także nieograniczone prawo do oddalania żony czy praktykowanie sakralnego nierządu. Rzadko przypomina się, że faktyczne...

Pages