Ewa Polak-Pałkiewicz

Chesterton traktował Polskę jako miejsce, gdzie przechowywane są i pielęgnowane cnoty i najlepsze tradycje Europy: wolność, rycerskość, odwaga i honor. Uważał, że jej rozbiory były zbrodnią także przeciwko etosowi europejskiemu; były zwycięstwem nowoczesnego barbarzyństwa nad państwem, które za wszelką cenę pragnęło ocalić wielkość kontynentu. Wierność wierze, ustrój polityczny zbliżający się do ideału demokratycznego państwa chrześcijańskiego, w którym wszyscy są takim samym podmiotem prawa, a które to walory dostrzegał w Polsce, uznawał za znaki nadziei na ocalenie cywilizacji łacińskiej. Jednym z najciekawszych zjawisk literackiej Europy pierwszej połowy XX wieku była sympatia i admiracja, a wręcz momentami zachwyt i serdeczna...
„[…] zetknęłam się z ludźmi, którzy naprawdę nie mieli nic. Może ich największym ubóstwem było to, że sami siebie uważali za szmaty. Dlatego właśnie się nimi zajęłam… Postanowiłam ich kochać, szanować i słuchać, a oprócz tego także nakarmić” – pisała Elżbieta z Lubomirskich Stadnicka. Niektóre sceny z dzieciństwa pamięta się przez całe życie. W mojej pamięci pozostał na zawsze wyjazd z rodzicami i siostrą do podczęstochowskiej Kruszyny. Kruszyna to zwykła wieś. Niezwykły jest położony nieopodal wsi ogromny, zdziczały park, a w nim – wyłaniający się z burzy zieleni, po kilometrowym spacerze, ogromny stary pałac. Cały i zdrowy, tylko w przedziwny sposób ogołocony ze wszystkiego, co mogłoby wskazywać, że toczyło się tu...
Czy Żołnierze Wyklęci, zwani dziś Niezłomnymi, byli romantycznymi rycerzami, czy też ludźmi nadzwyczaj statecznymi, głęboko, realistycznie myślącymi? Mieli oni pewną istotną, a zwykle mniej docenianą i dość rzadko występującą dziś cechę: całkowitą odporność na ideologiczne projekty, propagandowe utopie. O czymś takim tylko marzyć mogliby ich rówieśnicy z Francji, Belgii czy Holandii, w latach 40. i 50. ubiegłego wieku, już nie mówiąc o Rosjanach, Niemcach czy współczesnych Europejczykach. Wiedzieli, że wymyślony za biurkiem ustrój („najlepszy z ustrojów”) nie będzie nigdy niczym innym jak negacją rzeczywistości. Wiedzieli o tym nie dlatego, że naczytali się książek, które wykazywały, że komunizm nie stworzy niczego poza iluzją (na jaką...
W przeciwieństwie do dawnej arystokracji i ziemiaństwa, dzisiejsza „elita biznesowo-medialna” raczej nie kultywuje wartości chrześcijańskich. Hasło „Bóg, Honor i Ojczyzna” bywa w tych kręgach ośmieszane. Dekalogiem stają się media, bogiem jest konsumpcja. A ojczyzna? To jakiś przeżytek, symbol zacofania. Na szczęście są też liczne wyjątki i chce się wtedy zaśpiewać: „jeszcze Polska nie zginęła!” – z Jackiem Mycielskim, synem Heleny z Broel-Platerów Mycielskiej, rozmawia Ewa Polak-Pałkiewicz. Być polską arystokratką w II połowie XX wieku to także – jak wynika z lektury pamiętnika Pana Matki, Heleny Mycielskiej – umieć wydoić krowę, wykarmić świnię, zaorać pole, zebrać siano z łąki. Nie zaniedbując opieki nad piątką dzieci… Pana...
„Wszyscy, którzy mnie znają, wiedzą, że po ludzku sądząc, miałem wiele ważnych powodów, by pozostać Żydem: rodzina moja żydowska, narzeczona Żydówka… A przecież wiadomo także wszystkim, że nie jestem wariatem! Jakże jestem teraz szczęśliwy!… Jaka pełnia łaski i dobroci!” – pisał już jako katolicki duchowny Alphonse Ratisbonne, żydowski bankier nawrócony w dość nieoczekiwany sposób za sprawą Matki Bożej. Czy możemy dziś sobie wyobrazić taką scenę: młody, zamożny, lekko znudzony żydowski bankier wchodzi do jednego ze starych rzymskich kościołów. Mija sprzęty, jakimi zastawiona jest nawa główna, i zbliża się do jednego z ołtarzy; chce się przyjrzeć wizerunkowi Maryi. Wywodzi się z rodziny praktykujących żydów, ale sam jest religijnie obojętny. Tego dnia...

Pages