Fotoreportaż

Stefan Czerniecki
O tym miejscu wie niewielu. Nie wiedział o nim średniowieczny rycerz Don Fuas Roupinho. Nie wiedział odkrywca Vasco da  Gama. Nie wiedział amerykański surfer Garrett McNamara. A wszyscy oni gdy dowiedzieli się o nim i wreszcie tu trafili, od razu znaleźli to, czego szukali. I nie zawiedli się. – Ile spódnic masz dzisiaj na sobie? – Siedem – odpowiada nie bez dumy. – Moi znajomi pytają, czy pokażesz – upewniam się z pewną dozą zażenowania odnośnie do złożonej własnej propozycji. – Bo twierdzą, że to niemożliwe… – A, proszę bardzo! Raz, dwa, trzy… – kobieta nachyla się nad rąbkami koronkowo zakończonych spódniczek i zaczyna liczyć. – Cztery, pięć, sześć… I ostatnia. Siedem. Jest jak mówię! – Tłumaczyłem wam. Zawsze tu stoi – zwracam...
Stefan Czerniecki
Świat poznany versus świat wciąż nieodkryty. Pejzaż oswojony versus to, co nowe, nieznane. A czasem wręcz dziwaczne. Na styku trzech latynoskich państw, otoczony nieprzejednaną zieloną selwą znajduje się skrawek świata, który wciąż czeka na odkrycie. Który zdaje się posiadać pradawną wiedzę sprzed lat. Setek milionów lat. Mamy pozwolenie! Szaman się zgodził! Jutro wyruszamy! – José wydaje się bardzo podekscytowany. – To znaczy, że mamy zielone światło, tak?... – Mariusz jakby nadal nie dowierzał. – Tak, otrzymaliśmy oficjalną zgodę, aby udać się na szczyt. W sumie mało kto teraz o nią pyta… – zawiesza na chwilę głos dwudziestokilkuletni Indianin. – Ale ja wolałem się upewnić. To zawsze wychodzi bardziej elegancko. A teraz idź i wyśpij się dobrze, Mario....
Stefan Czerniecki
Wyobraź sobie huraganowy wiatr, który niemal cię przewraca. Wyobraź sobie zacinający nieustannie deszcz. I fakt, że nie masz żadnej ścieżki. Biegniesz po zmarzniętych murawach, zapadając się w nich raz po raz. Wyobraź sobie te przewyższenia. Po 600–800 metrów. Wbieganie na pagóry mające 1000–1200 metrów n.p.m., a potem zbieganie z nich do poziomu 200 metrów n.p.m. Czasem w śniegu, czasem w błocie. I ta przerażająca pustka. Świadomość, że jesteś tu zupełnie sam. Pojedynczy snop latarki podświetla kolejne fragmenty spowitej w ciemnościach chaty. Prześlizguje się wpierw po szerokim blacie stołu ustawionego pod oknem. By zaraz dalej opaść gwałtownie do samej ziemi, oświetlając stojącą w narożniku skrzynię. Na drugiej ścianie widać podwójną...
Stefan Czerniecki
Wounded Knee dla współczesnych potomków Czerwonoskórych jest niczym dla Polaków Katyń. Ta polana to miejsce kaźni. Arena bezdusznej masakry. Trudno się dziwić, że w 1973 roku prawnuki zabitych podjęły dramatyczną akcję okupowania cmentarza. Współcześni Dakoci chcieli zachować chociaż tyle. „Tak dalej być nie może…” – indiański wódz Wielka Stopa okrył się szczelniej swą futrzaną narzutą. Tego roku zima na Wielkich Równinach była wyjątkowo surowa. Milczenie towarzyszy było aż nadto wymowne. Wśród zebranych panował nastrój powagi i uzasadnionego lęku. Co powie wódz? Co finalnie postanowi? „Bracia, ja wiem, że Szalony Koń nie byłby z nas dumny” – Wielka Stopa powoli cedził wyrazy. „Zdaję sobie sprawę, że nasi wojownicy nie po to przed ponad piętnastu laty zwyciężali pod...
Stefan Czerniecki
Ta kraina fascynuje. Przynajmniej mnie. Człowieka zamkniętego w klatce uporządkowanego planowania. Wygodnie umocowanego we wszelkich schematach, mających dawać mi ułudę panowania nad wszystkim. Szczelnie wypełnionego czasu. Zwykle poświęcanego na zarabianie, rozwój, awans. Tutaj to totalna egzotyka. Tutaj się po prostu żyje. Jesteś głodny? Po prostu wyjdź z domu. – Wieźliście umarlaka. – Że co? – No, normalnie – Józek uśmiecha się, jakby właśnie opowiadał nam o tym, co dokładnie jadł dziś na śniadanie. – Mieliście w bagażu zmarłego. – Skąd to wiesz? – Właśnie się dowiedziałem. Z niewielkiego baraku robiącego za największe lotnisko całego interioru Papui Nowej Gwinei wynurzają się kolejni ludzie ubrani w białe szaty. W większości kobiety. Część ma...

Pages