Fotoreportaż

Stefan Czerniecki
Ta kraina fascynuje. Przynajmniej mnie. Człowieka zamkniętego w klatce uporządkowanego planowania. Wygodnie umocowanego we wszelkich schematach, mających dawać mi ułudę panowania nad wszystkim. Szczelnie wypełnionego czasu. Zwykle poświęcanego na zarabianie, rozwój, awans. Tutaj to totalna egzotyka. Tutaj się po prostu żyje. Jesteś głodny? Po prostu wyjdź z domu. – Wieźliście umarlaka. – Że co? – No, normalnie – Józek uśmiecha się, jakby właśnie opowiadał nam o tym, co dokładnie jadł dziś na śniadanie. – Mieliście w bagażu zmarłego. – Skąd to wiesz? – Właśnie się dowiedziałem. Z niewielkiego baraku robiącego za największe lotnisko całego interioru Papui Nowej Gwinei wynurzają się kolejni ludzie ubrani w białe szaty. W większości kobiety. Część ma...
Stefan Czerniecki
Szybko przeliczam sobie upiorną statystykę zabójstw. Wynika z niej, że dziennie mordują tu dwójkę mieszkańców. Wolę czym prędzej opuścić to miasto. I pojechać kawałek dalej. Nadal jednak w Hondurasie. To w końcu do tego państwa przyjechałem. David skroluje myszą kolejne mejle na swojej skrzynce mejlowej. I znów to samo. „Cześć. Wybieram się do Hondurasu. Mój samolot ląduje na lotnisku w San Pedro Sula. Czy to na pewno bezpieczne miejsce? Czy może lepiej zmienić destynację?”. David tylko ciężko wzdycha. Po kilku chwilach otwiera kolejną wiadomość. Zatytułowaną z kolei słowami: „Prośba o pomoc”. W treści podobne pytanie do tego poprzedniego: „Czy wychodząc pod wieczór z lotniska może grozić mi, że ktoś mnie postrzeli?”. Nie, wystarczy. Na...
Stefan Czerniecki
Miasto-wyspa. Enklawa dryfująca po niebezpiecznym oceanie aglomeracji Detroit. Hamtramck było kiedyś fenomenem na skalę światową. Założone przez niemieckich farmerów swój rozkwit zawdzięczało Polonii, tak licznie tu przybywającej. To dzięki niej zaczęło z czasem odgrywać rolę „najbardziej polskiego miasta za oceanem”. To się jednak skończyło. I to dość brutalnie. To było gdzieś tutaj. Na rogu tych dwóch ulic – Jurek wyraźnie się ożywia, opowiadając tę historię. Widać, że nadal go porusza, wzbudza emocje. – Mama szła z torbą na zakupy. I gdzieś z okolic tego domu po prawej wybiegł nagle czarnoskóry. Z nożem. Zażądał od mamy portfela. Po czym wyrwał torebkę i uciekł. Jak się potem okazało, to był dopiero początek. Dziś jest jeszcze gorzej. Miejsce, w...
Stefan Czerniecki
Przyjechali z różnych stron świata. Niektórzy wydają się bardzo podekscytowani „świętą kąpielą”, która nastąpi za chwilę. Część oczekuje swojej kolejności w ciszy i spokoju. Czarnoskóry mężczyzna siedzący samotnie na końcu odmawia różaniec. Przed nim czteroosobowa rodzina. Jeszcze nie wiedzą, że będą się musieli rozdzielić. Hrabia Bernard – belgijski polityk i mecenas nauk – dobrze zna wartość swojego ulubionego pracownika. Piotr przecież nigdy go nie zawiódł. W przyszłym roku na swoje sześćdziesiąte urodziny hrabia będzie chciał go szczególnie uhonorować. Jakoś się odwdzięczyć. Ale to dopiero za rok. Póki co Piotr musi się jeszcze troszkę pomęczyć. I zasłużyć. Choćby pracą przy wycince drzewa. Robotnik biegnie więc pomóc innym w przypałacowym...
Stefan Czerniecki
Daleko, na egzotycznych Karaibach, 8,5 tysiąca kilometrów na południowy--zachód od Polski leży pewna wyspa. Z białymi plażami i turkusową wodą. Ze słońcem i bezchmurnym niebem. I z czymś jeszcze… Opalają się na hotelowym leżaku. Chłopak i dziewczyna. Na oko są niewiele po trzydziestce. Od pewnego czasu nieustannie chichoczą. Najwyraźniej coś ich przed chwilą bardzo rozbawiło. Albo raczej ktoś. Przeglądają zdjęcia na komórce. Coś sobie przy tym pokazując. By po chwili znów głośno się zaśmiać, zakrywając buzie. Chyba udało im się sfotografować tajemniczy obiekt żartów. Co pewien czas niedyskretnie rzucają okiem na cel. Czy czasem jeszcze ich nie spostrzegł, nie zorientował się. Po chwili na nowo parskają śmiechem, przerzucając palcem po komórkowym ekranie...

Pages