Miasto Łazarza z Betanii

czerniecki.net
czerniecki.net

czerniecki.net

Na kamienicy przed kawiarnią wisi duży poster. Na nim zdjęcie ikony jakiegoś świętego. I napis informujący czytającego, że miejscowość, w której właśnie się znalazł, mieści się w zaszczytnym gronie 20 miast nieprzerwanie zamieszkanych przez 4000 lat. Nicolaus! Nicolaus! – po ulicy rozchodzi się niski, chropowaty głos. Drobny, brodaty mężczyzna wychodzi zza rogu odrapanego domu. To właśnie on wołał. Teraz, widząc czekającego na niego w swoim wiekowym samochodzie kolegę, delikatnie się uśmiecha. – Długo już czekasz na mnie? – Nie, nie… – odpowiada drugi, powoli wydostając się z auta. – Niedługą chwilkę. – Chodź, możemy zaczynać. Co u ciebie, brachu? Siwy, acz bardzo modnie ostrzyżony starszy mężczyzna troskliwie obejmuje przyjaciela i prowadzi go po kilkustopniowych schodkach na górę. Po chwili obaj znikają w przestronnym pokoju, który brodaty mężczyzna specjalnie na tę okazję przed chwilą otworzył. Nie trzeba bardzo się starać, aby zajrzeć do środka. Z ulicy widać wszystko. Leżanka pod ścianą. Po przeciwnej stronie stary telewizor. I samotny fotel pośrodku. Z biureczkiem oraz lustrem obok. To lokalny zakład fryzjerski. A ten drobny mężczyzna to najwidoczniej tutejszy fryzjer. Umówiony klient czekał cierpliwie. We własnym aucie. Pod domem. W spokoju. W cudownej niespieszności. Sympatyczna scenka niebogatych cypryjskich emerytów, którzy kontemplują życie. Kontemplują w najlepszy z możliwych sposobów. Razem z innymi. W Larnace nadal zima. Przynajmniej patrząc na
14%
pozostało do przeczytania: 86%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

Kup subskrypcję, aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.panstwo.net

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Interesuje Cię pakiet wielu subskrypcji? Napisz do nas redakcja@www.panstwo.net

W tym numerze