Stefan Czerniecki

Stefan Czerniecki
Krokodyl różańcowy to przeszło pięciometrowej długości potwór. Lubujący się w słonej wodzie wschodniego wybrzeża Australii. Cechuje się najsilniejszym ściskiem szczęki ze wszystkich znanych żywych i wymarłych zwierząt na świecie. Na krokodyla różańcowego natknąć się można właśnie tutaj. Na najniebezpieczniejszej plaży świata. – Masz pewność, że sobie poradzisz? – od samego rana w głosie Magdy daje się wyczuć nutkę troski. I niepewności zarazem. Chyba faktycznie boi się jechać ze mną tym autem. Fakt, pierwszy raz siadam za kierownicę umieszczoną po prawej stronie samochodu. Nie mam jednak wyjścia. Pierwszy egzamin już za mną. Dojechałem pod nasz hostelowy parking z samej wypożyczalni samochodów. Nie będę ukrywał. Jestem z siebie naprawdę dumny. – Czy sobie poradzę? – odpowiadam z...
Stefan Czerniecki
Wychodzę na skąpaną w słońcu uliczkę. W powietrzu czuć suchy zapach upału. Nad miasteczkiem niebieskie niebo. Gdy zapadnie zmrok, wyziębi wszystkie zakamarki. W San Pedro de Atacama przyzwyczaili się już do skrajności. Z tego zresztą żyją. Bez tych skrajności już dawno nie mieliby za co. Dałbyś wiarę, że był czas, kiedy tą ulicą pędziliśmy bydło? – mężczyzna z czterodniowym zarostem, noszący wełnianą czapkę z wzorkiem w alpakę wskazuje ciemną dłonią na najszerszą ulicę swojej wioski. To Toconao Calle. Jedna z głównych ulic maleńkiego San Pedro de Atacama. Chilijskiego miasteczka, w którym większość ulic jest niemal identyczna. Niewprawieni przybysze mogą mieć tu problemy z orientacją. Wystarczą jednak dwa dni pobytu, aby po dwuipółtysięcznym miasteczku poruszać się jak po własnym. –...
Stefan Czerniecki
Dotarcie do tej irańskiej wioseczki to jak wkroczenie do innego świata. Z inną kulturą i obyczajami, lecz nie nieprzychylnego. Ale właśnie spojrzenie na to miejsce bez europejskich przyzwyczajeń sprawi, że być może uda się nam odkryć wyjątkowość Kandovan. Wioski położonej w górach tzw. Azerbejdżanu Wschodniego. W ciemnej izbie widać ledwo tlącą się plamkę. To dogasający płomień z grzewczej kozy. Stojący w rogu pustego pomieszczenia piec jest w tej chwili jedynym przedmiotem, który ma tak wyraźny zarys. Prócz niego widać tylko cztery gołe ściany. W przedświtowej szarzyźnie ciężko rozpoznać, co dokładnie leży na podłodze. Dopiero gdy przyzwyczai się wzrok… Oto kilka porozrzucanych toreb, dwa otwarte plecaki, poskładane w kostkę ubrania. I ...
Stefan Czerniecki
O tym miejscu wie niewielu. Nie wiedział o nim średniowieczny rycerz Don Fuas Roupinho. Nie wiedział odkrywca Vasco da  Gama. Nie wiedział amerykański surfer Garrett McNamara. A wszyscy oni gdy dowiedzieli się o nim i wreszcie tu trafili, od razu znaleźli to, czego szukali. I nie zawiedli się. – Ile spódnic masz dzisiaj na sobie? – Siedem – odpowiada nie bez dumy. – Moi znajomi pytają, czy pokażesz – upewniam się z pewną dozą zażenowania odnośnie do złożonej własnej propozycji. – Bo twierdzą, że to niemożliwe… – A, proszę bardzo! Raz, dwa, trzy… – kobieta nachyla się nad rąbkami koronkowo zakończonych spódniczek i zaczyna liczyć. – Cztery, pięć, sześć… I ostatnia. Siedem. Jest jak mówię! – Tłumaczyłem wam. Zawsze tu stoi – zwracam...
Stefan Czerniecki
Świat poznany versus świat wciąż nieodkryty. Pejzaż oswojony versus to, co nowe, nieznane. A czasem wręcz dziwaczne. Na styku trzech latynoskich państw, otoczony nieprzejednaną zieloną selwą znajduje się skrawek świata, który wciąż czeka na odkrycie. Który zdaje się posiadać pradawną wiedzę sprzed lat. Setek milionów lat. Mamy pozwolenie! Szaman się zgodził! Jutro wyruszamy! – José wydaje się bardzo podekscytowany. – To znaczy, że mamy zielone światło, tak?... – Mariusz jakby nadal nie dowierzał. – Tak, otrzymaliśmy oficjalną zgodę, aby udać się na szczyt. W sumie mało kto teraz o nią pyta… – zawiesza na chwilę głos dwudziestokilkuletni Indianin. – Ale ja wolałem się upewnić. To zawsze wychodzi bardziej elegancko. A teraz idź i wyśpij się dobrze, Mario....

Pages