Prastara figurka nad trzydziestometrową falą

O tym miejscu wie niewielu. Nie wiedział o nim średniowieczny rycerz Don Fuas Roupinho. Nie wiedział odkrywca Vasco da  Gama. Nie wiedział amerykański surfer Garrett McNamara. A wszyscy oni gdy dowiedzieli się o nim i wreszcie tu trafili, od razu znaleźli to, czego szukali. I nie zawiedli się.

– Ile spódnic masz dzisiaj na sobie?
– Siedem – odpowiada nie bez dumy.
– Moi znajomi pytają, czy pokażesz – upewniam się z pewną dozą zażenowania odnośnie do złożonej własnej propozycji. – Bo twierdzą, że to niemożliwe…
– A, proszę bardzo! Raz, dwa, trzy… – kobieta nachyla się nad rąbkami koronkowo zakończonych spódniczek i zaczyna liczyć. – Cztery, pięć, sześć… I ostatnia. Siedem. Jest jak mówię!
– Tłumaczyłem wam. Zawsze tu stoi – zwracam się tym razem po polsku do swoich znajomych. – Nie tylko ona zresztą.
Fakt. Wystarczy tylko nieco się rozejrzeć. Na nasłonecznionym w tej chwili placu podobnych kobiet widać przynajmniej pięć. Wszystkie ubrane w jednakowym stylu. Długie, sięgające kolan skarpety. Cienka, przewiewna koszula z długimi rękawami z bufką. I kołnierzykiem zakończonym koronką. Czasem w tkanym sweterku. I oczywiście ubranych w siedem spódnic. Bez wyjątku. Niekiedy przykrytych dodatkowo jeszcze ozdobnym fartuszkiem. Oto kobiety z Nazaré. Cierpliwie oczekujące. Bacznie obserwujące morze. I ciągle tęskniące. Z tym samym pytaniem na ustach. Kiedy wrócą?

Bliźniaczki
Gdyby próbować wyznaczyć symetryczny środek portugalskiego wybrzeża atlantyckiego, najpewniej wypadłby właśnie gdzieś tutaj. Piętnastotysięczne Nazaré. Miasto portugalskich wczasowiczów. Od wieków podzielone. Na część, która wysoko, oraz na tę znacznie niżej. Przy samej wielkiej wodzie. 
Znajdująca się na stromym, studziesięciometrowym klifie część miasteczka była niegdyś zupełnie odrębną wsią. Nazywali ją Sítio. Tutaj zaczynają się dzieje potomków dzisiejszych mieszkańców całego Nazaré. Pionowa ściana klifu...
[pozostało do przeczytania 86% tekstu]
Dostęp do artykułów: