Tomasz Nienac

Tę nieuczciwość widać jeszcze wyraźniej, gdy porówna się ton relacji o partii Kaczyńskiego z tym, jak prezentowana jest w mediach rządząca Platforma Obywatelska. To wizja sielankowa. Odejścia wszystkich jej założycieli, poza Tuskiem, przedstawiane były zawsze jako informacje wręcz radosne, kolejne kroki na drodze ku świetlanej przyszłości tej formacji. Konflikty wewnętrzne są przez media wyciszane. A wszelkie problemy wewnętrzne – bagatelizowane. W efekcie media nie pełnią dziś wobec Platformy podstawowego obowiązku – kontrolnego. Swoją misję nadzorowania polityków ograniczają do PiS. W konsekwencji mamy do czynienia z sytuacją niebezpieczną – gdy jednym wolno wszystko, a innym – nic. Kiedy jednych batoży się codziennie grubym basem, a innych co najwyżej muska piórkiem za uchem....
Chłopcy Romana A wszystko to zrobione rękami ekipy, wydawałoby się, najbardziej prawicowej z prawicowych, najbardziej radykalnej z radykalnych i najmocniej antykomunistycznej na świecie. Chodzą więc po korytarzach telewizji chłopcy Romana i patrzą, kogo by tu jeszcze odstrzelić, a kogo z weteranów przywrócić. Oto ich zemsta, słodka jak piwo z sokiem zamawiane tradycyjnym hitlerowskim pozdrowieniem, oto ich triumf, tym większy, im bardziej wcześniej upadli. Oto ich praca, jedyna możliwa, bo nic innego, niż knuć przecież nie potrafią. Sporo już dziś o nich wiemy. Rozumiemy, że mając gęby pełne frazesów, jednocześnie gotowi są niszczyć ludzi o wrażliwości konserwatywnej, którzy walcząc z układem – także tym medialnym – nigdy nie byli pieszczeni przez los, którzy nigdy nie dostawali...
A reguła trzecia? Prosta – przy całej koślawości polskiej debaty publicznej jest na tym świecie jakaś sprawiedliwość. To znaczy z jednej strony wielka jest zdolność polskiego społeczeństwa do ulegania socjotechnicznym sztuczkom i wielka łatwość kupowania podróbek ofert dla Polski. Przeżywaliśmy to już przecież tyle razy – Kwaśniewszczyzna, wydawało się z żelbetonu. Milleryzm, zdawało się na trzy kadencje. A teraz „cudowność” ekipy Donalda Tuska, ten hucpiarski przekaz kompromitujący cały kraj, całą Polskę, która stery władzy oddała w ręce ludzi obiecujących wszystko i wszystkim w stylu iście putinowskim. I znowu mechanizm się powtórzył. Tusk na osiem lat? – pytali całkiem serio polityczni komentatorzy. Dziś można odpowiedzieć: wątpliwe, chłopcy, bardzo wątpliwe. Twarda, realna, ciężka...
Inwestor o. Rydzyk Założyciel Radia Maryja ma niewątpliwy zmysł do interesów, ale w przypadku Romana Giertycha wyrzucił ogrom politycznej energii i czasu antenowego w błoto. A przecież to toruńska rozgłośna stała za niespodziewanym sukcesem mało wcześniej znanej koalicji radykalnych partyjek prawicowych w 2001 r., koalicji, która przyjęła nazwę Ligi Polskich Rodzin. Jak na byt polityczny powstały niemal z niczego, triumf był wręcz oszałamiający – 6,8 proc. głosów, 28 mandatów w Sejmie. A na dodatek pieniądze budżetowe w ramach dotacji i subwencji. Ale ten sukces nie wziął się z niczego – o. Rydzyk od miesięcy w wieczornych audycjach inwestował w LPR. Łopuszański, Macierewicz, Giertych, Janowski – wszyscy gościli tam wielokrotnie. I słuchacze rozumieli, że to jest partia, na którą...
Jak nie kijem, to pałką Komorowski może jednak na razie o tym nie wiedzieć – jeśli czyta i ogląda tylko służące Platformie Obywatelskiej media, czyli przeważającą ich większość, to zapewne uznał, że nic się nie stało. Tam bowiem od pierwszych minut po upublicznieniu informacji o ataku rozpoczęło się kuriozalne „śledztwo” mające jasną tezę: Kaczor zawsze jest winny. Nawet jak do niego strzelają, to on jest winny. Po co tam jechał? Skoro już się wybrał, to dlaczego nie siedział w Tbilisi? A skoro już się ruszył, to dlaczego nie w czołgu? Liczba tego rodzaju pytań i innych zabiegów manipulacyjnych przekroczyła w tych dniach ludzkie pojęcie. A za kilka lat będzie to dobry materiał do napisania pracy doktorskiej o medialnych sposobach manipulacji informacją i interpretacji przekazu. Bo jak...

Pages