IV RP, czyli państwo zlikwidowane

Poprzednie miesięczniki

Żadnych kajdanek, żadnego szczucia i podsłuchów. Ani jednej kamery – nieważne czy na zewnątrz budynku czy w środku. Żadnych rewizji i zatrzymań. Oczywiście, nie będzie też mowy o żadnych komisjach śledczych. Dynamiczni policjanci wylądują na bruku. Takie typy ludzkie będą opisywane w muzeum wynaturzeń ponurej epoki polskiego maccartyzmu, w muzeum urządzonym w gmachu po zlikwidowanym Centralnym Biurze Antykorupcyjnym. Tam też znajdą się policyjne kominiarki – zdaniem liderów nowej władzy – symbole IV RP. W ten sam sposób rozwiąże się zresztą problem kłamstw lustracyjnych, rektorów stających na czele antylustracyjnych buntów, potem okazujących się byłymi tajnymi współpracownikami, i dylematów moralnych Bronisława Geremka – lustracji także się zaniecha. Archiwa, a jakże, będą otwarte. Jednak na wniosek środowisk naukowych zgłaszana jako jednozdaniowa ustawa o otwarciu zgromadzonych materiałów dla wszystkich chętnych zostanie uzupełniona o jeszcze jedno zdanie: dostęp do akt wymaga zgody prezesa Instytutu Pamięci Narodowej. To w trosce o rzetelność badań. I nowy szef IPN Marek Ungier będzie robił wszystko, by tej rzetelności nie zagrażał ani pośpiech badaczy, ani zbyt szeroki zakres prac. Na początek, przez pierwszą dekadę, historycy dostaną więc zgodę na grzebanie w latach 50. Pozostałe okresy PRL będą niestety musiały poczekać. Na szczęście media nie będą już takie histeryczne, jak są w IV RP. Żadnego wulgarnego ścigania się na newsy, żadnego grzebania w życiorysach. Koniec z
     
21%
pozostało do przeczytania: 79%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.panstwo.net

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@swsmedia.pl

W tym numerze