Strzały zza Węgła

Jak nie kijem, to pałką

Komorowski może jednak na razie o tym nie wiedzieć – jeśli czyta i ogląda tylko służące Platformie Obywatelskiej media, czyli przeważającą ich większość, to zapewne uznał, że nic się nie stało. Tam bowiem od pierwszych minut po upublicznieniu informacji o ataku rozpoczęło się kuriozalne „śledztwo” mające jasną tezę: Kaczor zawsze jest winny. Nawet jak do niego strzelają, to on jest winny. Po co tam jechał? Skoro już się wybrał, to dlaczego nie siedział w Tbilisi? A skoro już się ruszył, to dlaczego nie w czołgu? Liczba tego rodzaju pytań i innych zabiegów manipulacyjnych przekroczyła w tych dniach ludzkie pojęcie. A za kilka lat będzie to dobry materiał do napisania pracy doktorskiej o medialnych sposobach manipulacji informacją i interpretacji przekazu. Bo jak się chce uderzyć, to pretekst się znajdzie. Jak nie kijem, to pałką. Jak nie za brak aktywności, to za rzekome szarżowanie. Jak nie za izolację międzynarodową, to za nadmiar przyjaźni zagranicznych. Cokolwiek prezydent by zrobił, „Wyborcza” i inne podążające za nią media swoją masą i brakiem poszanowania prawdy spróbują narzucić kłamliwą interpretację.

Przypomniałem sobie w tych dniach zdanie, które przeczytałem kiedyś w jednym z wywiadów Michała Kamińskiego, ministra w prezydenckiej kancelarii. Brzmiało ono mniej więcej tak: „Atak medialny na prezydenta jest tak silny i tak nieuczciwy, że choćby i przyszło tysiąc atletów, nie zdołaliby poprawić szybko jego notowań”. Wtedy mogło się wydawać, że Kamiński trochę przesadza. Teraz widać, że miał 100 procent racji.

Dożynanie watahy trwa

Niestety, ale rok po wyborach parlamentarnych i w połowie kadencji prezydenta Kaczyńskiego nic nie wskazuje, by reguły gry zaczęły być uczciwe, by ustało to nieznośne, prowadzone przez prawie trzy lata ostrzeliwanie wszystkich opowiadających się za IV Rzeczpospolitą, za naprawą państwa, a przeciw postkomunizmowi jako systemowi...
[pozostało do przeczytania 72% tekstu]
Dostęp do artykułów: