28/2008 NGP

Katarzyna Gójska-Hejke
Hiszpanie do dziś zwykli mówić: „Kto nie widział Grenady, nie widział nic”. A w Maroko na osobę zanurzającą się we własne myśli, pogrążaną w nostalgii mówi się, iż „jest w Grenadzie”. Sercem tego położonego wśród gór miasta jest Czerwona Twierdza – Alhambra. Bez niej nie byłoby ono jednym z najurokliwszych na Starym Kontynencie. Początek Alhambry wiąże się ze specyfiką miejsca, na którym powstała. Miała być niedostępną twierdzą chronioną przez rzekę Darro i wzniesienia Sierra Nevada. Z czasem stała się siedzibą mauretańskich władców królestwa Grenady. Fundatorem Czerwonej Twierdzy był Mohammad ibn Jusuf, znany bardziej jako Alhamar czy Mohammad III, który w połowie XIII stulecia zlecił jej budowę. Część wojskowa – Alcazaba – była siedzibą straży królewskiej. Powstała...
Piotr Lisiewicz
Czy chcielibyśmy, żeby Polska była sławna na świecie z zielonkawej szynki? Ze zgniłych owoców? Albo, nie daj Boże, z bezalkoholowej wódki? Nawet gdyby te wszystkie produkty były znakomicie opakowane i efektownie rozreklamowane? Pytania te przyszły mi do głowy, gdy usłyszałem argument, że Lech Wałęsa to nasza marka na świecie. Otóż życzę sobie, żeby tę markę trafił jak najszybciej szlag. Owszem, jestem patriotą, ale nie aż tak szowinistycznym, by życzyć innym narodom popijania zielonkawej szynki i zgniłych owoców bezalkoholową wódką. Choćby dlatego, że my sami, z obrzydzeniem, bo w przeciwieństwie do nich znamy prawdę o składzie owego produktu, mamy ją popijać razem z nimi. By nie zepsuć wizerunku produktu za granicą. „Od haseł typu »prawdziwi Polacy« już blisko do faszyzmu” –...
Jacek Kwieciński
Różnie próbowano (i próbuje się) wytłumaczyć reakcje, których dawne przykłady tu przytoczyłem. Jedne z wielu – także mniej odległych w czasie. Mówi się, że byliśmy Ameryką zauroczeni, mit Ameryki czemuś właśnie na nas niesłychanie działał. Że chodziło o miłość (nieodwzajemnioną, pamiętajmy wszak o Jałcie) niemalże irracjonalną. A nawet, iż Ameryka jawiła się nam jako ziemia obiecana, do której rzekomo wszyscy pragnęli emigrować. A mnie wydaje się, że to trochę nie tak. Ówcześni Polacy bystro wyczuli, że wyłącznie Ameryka może kiedykolwiek zdruzgotać potęgę Sowietów. Była jedyną nadzieją, ostatnią szansą. Jednocześnie była czymś, w naszym niedoskonałym świecie, jak najodleglejszym od Systemu. Potwierdzał to reżim, starając się zohydzić wyjątkowo właśnie Amerykę. I im bardziej to...
Jacek Kwieciński
Anglia nie była w stanie wojny z Ameryką, ale antyamerykanizm po 1945 r. kwitł tam bujnie. „Nikt w Europie nie wierzy w amerykański styl życia, w tzw. prywatną przedsiębiorczość. Ci, co wierzą, są partią przegranych, przegranych raz na zawsze” – zapewniał słuchaczy BBC znany historyk, A.J.P. Taylor (1945 r.). Zdaniem czołowych intelektualistów, tych „umiarkowanych”, Wielka Brytania powinna wybrać „trzecią drogę” (coś na podobieństwo dzisiejszej niemieckiej drogi) między ZSRR a jednym wszakże eksponentem „kapitalizmu” – Ameryką. O demokracji nie wspominali. A mniej umiarkowani żywili, niczym Sartre w Paryżu, ogromną niechęć do Ameryki, a nie odczuwali żadnej wobec Sowietów Stalina. Teza o co najwyżej moralnej równoważności między reakcyjnym, zbankrutowanym systemem amerykańskim a...

Pages