Żubr chce pić

Poprzednie miesięczniki

Czy chcielibyśmy, żeby Polska była sławna na świecie z zielonkawej szynki? Ze zgniłych owoców? Albo, nie daj Boże, z bezalkoholowej wódki? Nawet gdyby te wszystkie produkty były znakomicie opakowane i efektownie rozreklamowane? Pytania te przyszły mi do głowy, gdy usłyszałem argument, że Lech Wałęsa to nasza marka na świecie. Otóż życzę sobie, żeby tę markę trafił jak najszybciej szlag. Owszem, jestem patriotą, ale nie aż tak szowinistycznym, by życzyć innym narodom popijania zielonkawej szynki i zgniłych owoców bezalkoholową wódką. Choćby dlatego, że my sami, z obrzydzeniem, bo w przeciwieństwie do nich znamy prawdę o składzie owego produktu, mamy ją popijać razem z nimi. By nie zepsuć wizerunku produktu za granicą. „Od haseł typu »prawdziwi Polacy« już blisko do faszyzmu” – powiedział jakiś czas temu Muniek Staszczyk na łamach postkomunistycznego „Przeglądu”. „Prawdziwi Polacy uczą swoich synów i córki grać w piłkę” – ogłosił ostatnio Donald Tusk. Bywają momenty, że zostaję fanem „Gazety Wyborczej”, a nawet rządu Tuska. Chodzi o chwile, kiedy z obowiązku czytam teksty Andrzeja Talagi z „Dziennika” o naszej polityce zagranicznej. Kiedy pisze on o tarczy: „Instalacja ta zmieni równowagę sił w Europie Środkowo-Wschodniej i stanie się atrakcyjnym celem potencjalnego ataku nuklearnego, jeśli dojdzie do wojny z Rosją lub Białorusią”. Albo, pod adresem Amerykanów: „Skoro więc chcą tarczy, niech za nią zapłacą. Skoro nie chcą – ich prawo. Ale w takim razie miło się pożegnamy”. Gdy
     
31%
pozostało do przeczytania: 69%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

Kup subskrypcję, aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.panstwo.net

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@swsmedia.pl

W tym numerze