Maj

Poprzednie miesięczniki

Po powrocie do Polski jeszcze w pierwszych latach można było świętować 3 Maja, potem zakazano. Zaczął się bój na flagi. Wymawianie się jej brakiem było bezskuteczne, bo wtedy dawali czerwoną. Chodziło więc o to, by pierwszego maja jak najpóźniej wywiesić oczywiście biało-czerwoną flagę, na drugiego zniknąć z domu, by flaga została do trzeciego. W szkole udział w pochodzie był bezwzględnie obowiązkowy. Kiedyś wmuszono mi szturmówkę i pilnowano, bym się jej nie mógł pozbyć, więc dawałem się nabierać kolegom na „potrzymanie na chwilkę”. Wkrótce miałem już takie naręcze szturmówek, że ledwie mogłem je unieść. Pozwolili mi pojechać tramwajem. Nie dojechałem. Czerwone szmaty ufarbowałem w zielonej farbie na brązowo i uszyłem mój pierwszy w życiu namiot. Byłem z niego bardzo dumny, choć przeciekał. Ojciec opowiedział mi kiedyś, że przed wojną na 1 Maja głównym zadaniem policji było nie dopuścić do spotkania pochodów socjalistów z komunistami, bo wtedy znikał bruk oraz okoliczne szyby. Okazało się, że bolszewicy tylko zawłaszczyli sobie 1 Maja. Wydarzeń majowych z 1926 r. komentować nie będę, bo jestem fanem Marszałka. Wróćmy zatem do 1 Maja. W końcu kwietnia 1978 r. Krzysiek Wyszkowski, strasząc Kuronia Moczulskim, uzyskał akceptację dla Wolnych Związków Zawodowych. Otwierało to dostęp do rozgłośni zachodnich z Wolną Europą na czele. Deklarację założycielską ogłosiliśmy 1 maja. Dzień wcześniej wzięliśmy z Anką namiot i przepadliśmy w Sudetach. Kalkulacja była prosta, jeśli zamkną
     
26%
pozostało do przeczytania: 74%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

Kup subskrypcję, aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.panstwo.net

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@swsmedia.pl

W tym numerze