Dzielnie

Poprzednie miesięczniki

Wstrętny IPN, ujawniając, że Maleszka był agentem SB, spowodował podział tylko częściowy, gdyż wierni współpracownicy z „Gazety Wyborczej” nie opuścili swego przyjaciela. Dopiero film w TVN doprowadził do pełnego podziału. Wyobrażam sobie, co będzie się działo, jeśli koledzy ze Studenckiego Komitetu Solidarności na obchody swej rocznicy ośmielą się nie zaprosić Maleszki! Sięgam pamięcią wstecz. Zasadniczy podział na „My” i „Oni” trwał 44 lata, od 1945 do 1989 roku. Po przegraniu partyzanckiej wojny o niepodległość i fizycznej likwidacji partii niekomunistycznych, wyrażaliśmy swe opinie w buntach w latach 1956, 1968, 1970. Bunt w 1976 r. (Radom, Ursus) doprowadził do powołania pierwszej jawnej organizacji opozycyjnej. Niemal od samego początku opozycja była podzielona. Podział wynikał z poglądów. Środowisko KOR, wydając pismo „Robotnik” czy proponując kluby im. Stefana Okrzei, wyraźnie nawiązywało do tradycji Piłsudskiego i PPS, łączącej ściśle sprawy społeczne z niepodległością. ROPCiO skupiało ludzi o poglądach między Narodową Demokracją a konserwatystami. Ten podział obejmował również Wolne Związki Zawodowe. Śląskie WZZ-y związały się ideowo z ROPCiO. WZZ-y Wybrzeża utrzymywały kontakt z KOR, co podkreślaliśmy tytułem naszego pisma: „Robotnik Wybrzeża”. Znany łódzki działacz ROPCiO, Mazur, wygłosił w Gdańsku, w mieszkaniu Tadeusza Szczudłowskiego, prelekcję, przekonując zebranych, że opozycja może przetrwać wyłącznie w małych, inteligenckich grupach, pod warunkiem że nie
29%
pozostało do przeczytania: 71%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

Kup subskrypcję, aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.panstwo.net

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Interesuje Cię pakiet wielu subskrypcji? Napisz do nas redakcja@www.panstwo.net

W tym numerze