Święto demokracji

Demolowanie demokracji jest zagrożeniem najpoważniejszym, ponieważ odbiera szanse na naprawę państwa. W państwie źle rządzonym, niedemokratycznym rządzi bezprawie. Obywatele popadają w apatię, czują się bezradni, tracą wiarę w możliwość poprawy i chęć do uczestniczenia w życiu publicznym.

Hosanna, wybory – święto demokracji – zachwycają się strażnicy woli ludu wyborczego. A potem głosy do wora, wór do jeziora albo do jakiejś ciemnicy. Nie było informatyka, więc przed pozbyciem się wora wyniku głosowania w obwodzie nie można było wywiesić na drzwiach. Trudno zgadnąć, po co informatyk przy przyklejaniu raportu, ale tak było w poprzednich wyborach.
W wyborach samorządowych skandali zdarzyło się dużo więcej. Łatwiej jest wpływać na korzystne dla władzy wyniki głosowania, gdy urząd bezpośrednio zainteresowany jest bliżej ludzi (punkt dla pani premier). Worek do bagażnika i jedziemy do wójta. Pomysłowość i bezczelność oszustów przekroczyła granice przyzwoitości. Część kart do głosowania po prostu nie zawierała list konkurencyjnych komitetów wyborczych. Karty czyste i karty wypełnione kursowały w różne strony, z urn wysypywała się za duża albo za mała liczba głosów, powstawały dwa różne raporty z tego samego głosowania, członkowie komisji spali na krzesełkach albo szli zdrzemnąć się do domów. Nie wierzę, aby samorząd, który jest w stanie zaplanować wpływy z mandatów, musiał wstawiać do lokalu wyborczego kosz na śmieci w roli urny wyborczej.
„PKW do domu”
Totalny chaos przeniósł się wyżej i nawet wierzący w świętą demokrację III RP zorientowali się, że państwo zawiodło. Po tygodniu Państwowa Komisja Wyborcza ogłosiła, kto zdobył mandat. Okazało się, że wyborcy popadli w jakiś rodzaj pomroczności jasnej (choroba odkryta u syna Wałęsy) i masowo oddawali głosy nieważne. Nasilenie tej epidemii było różne na obszarach podzielonych granicami administracyjnymi.
PKW od dalszej kompromitacji uratowali wyborcy, protestując na...
[pozostało do przeczytania 84% tekstu]
Dostęp do artykułów: