Zbrodnia bez kary

Poprzednie miesięczniki

Pytania bez odpowiedzi Z podniszczonych akt śledztwa wyłania się obraz okrutnej zbrodni dokonanej na dwójce ludzi w podeszłym wieku. Z suchych opisów dowiadujemy się, że Piotr Jaroszewicz był przed śmiercią torturowany, że sprawcy zmienili mu koszulę. Dlaczego to zrobili? Nie wiadomo. Nie wiadomo też, jakie dokumenty podpisywał przed śmiercią – wskazywał na to fakt, iż oprawcy przywiązali go do fotela, ale zostawili wolną prawą rękę. Piotr Jaroszewicz został uduszony, a jego żonę, dziennikarkę „Trybuny Ludu”, zastrzelono ze sztucera myśliwskiego. Policję o zbrodni powiadomił najmłodszy syn, Jan, który zaniepokojony faktem, że rodzice nie odbierają telefonu, pojechał do Anina. Już na początku śledztwa policja jako główny motyw zbrodni przyjęła rabunek. Jest to o tyle zastanawiające, że już z pierwszych tomów akt śledztwa jasno wynika, iż w domu Jaroszewiczów było wiele cennych przedmiotów, których sprawcy nie zabrali. Mało tego, w aktach znalazł się zapis, że sprawcy pozostawili pieniądze, stwierdzono „brak śladów tzw. ślepego plądrowania, a dom nie nosił widocznych śladów włamania”. Miało to niezwykle istotne znaczenie, ponieważ wszyscy, którzy znali Jaroszewiczów, zgodnie zeznali, że byli oni niezwykle ostrożnymi ludźmi. Na wizyty w ich domu trzeba było się wcześniej umawiać – nie zdarzyło się, by w ich progi wpuszczono obcą osobę. Furtka była zawsze zamknięta, a posesji strzegł groźny pies – sznaucer olbrzymi (w dniu zabójstwa najprawdopodobniej „
     
8%
pozostało do przeczytania: 92%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

Kup subskrypcję, aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.panstwo.net

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@swsmedia.pl

W tym numerze