Prezydent Kaczyński. Reaktywacja?

Poprzednie miesięczniki

Jeśli wczytać się uważnie w udzielane przez głowę państwa wywiady, to trzy tezy powtarzają się tam w niemal niezmienionej formie. Po pierwsze, racja stanu Polski jest wartością najwyższą. Po drugie, prezydent to nie proszek do prania i nie może za bardzo wczytywać się w badania marketingowe. I po trzecie, sztabowcy mogą podpowiadać prezydentowi pewne działania, ale nie będą nim rządzili. To wszystko prawda. Takiego Kaczyńskiego ponad 50 proc. Polaków wybrało w 2005 r. Ale jeśli kandydat PiS chce marzyć o reelekcji, to trzeba brutalnie powiedzieć, że dwa ostatnie punkty tego tożsamościowego pakietu Lecha Kaczyńskiego wymagają poważnego przemyślenia. Nie likwidacji i nie działania odwrotnego, ale poważnej analizy, czy aby skuteczna polityka naprawdę rozpięta jest między tak skrajnymi biegunami. Czy rzeczywiście z jednej strony jest propagandowa hucpa, a z drugiej surowa, nieobrobiona medialnie prawda? Odpowiedź jest przecież oczywista: nie. Można działać dla Polski i można skutecznie komunikować się z Polakami. Używając popularnego, ale moim zdaniem prawdziwego ostatnio zawołania, trzeba mieć własną opowieść. Może nie aż w tak radykalnej formie, jaką proponuje specjalista od marketingu politycznego Eryk Mistewicz, który uważa, iż powinny to być „stories” do opowiadania w windach, sprowadzone w swej prostocie do przekazu komiksowego. Ale na pewno powinno to być klarowne, jasne i wyraziste przesłanie: skąd przyszedłem, czego chcę, dokąd zmierzam. Trzy lata temu Lech Kaczyński i
     
16%
pozostało do przeczytania: 84%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

Kup subskrypcję, aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.panstwo.net

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@swsmedia.pl

W tym numerze