10 mitów kampanii wyborczej

Poprzednie miesięczniki

2. PiS dzieli społeczeństwo i posługuje się językiem agresji Po wypowiedzi prof. Bartoszewskiego, który na konwencji PO sięgnął po język „psychiatryczny” i słowa w rodzaju „dyplomatołki”, trudno będzie tę tezę utrzymywać na poważnie. Podobnie jak po deklaracji czołowego dziennikarza, który wprost – „obiektywnie” i „niezależnie” – powiedział, na kogo głosować nie należy. Ale oczywiście będzie ona utrzymywana, bo duża część polskich mediów już dawno zatraciła przyzwoitość. Od początku rządów Prawa i Sprawiedliwości jego przeciwnicy porzucili wszelkie hamulce. Psychiatryczne terminy z lubością powielała nie tylko postkomunistyczna „Trybuna”, ale także czołowi, wydawałoby się poważni, politycy PO i SLD. Robili to całkowicie bezkarnie, chociaż wystarczyła jedna ostrzejsza, często ordynarnie wyjęta z kontekstu, wypowiedź kogoś z obozu władzy, żeby podnosić alarm na pół Europy. Pomimo tych manipulacji historycy nie będą mieli wątpliwości, by precyzyjnie wskazać, kto w ciągu tych dwóch lat był stroną atakującą, a kto się bronił. Kto uruchamiał wszelkie, także zagraniczne, sprężyny, a kto apelował o umiar w ocenie tej władzy. Prawda jest taka, że obecny obóz rządzący jest przedmiotem bezprzykładnej w demokratycznych krajach nagonki, przypominającej raczej medialne gry uwłaszczonych oligarchów na Ukrainie niż nowoczesną debatę publiczną.3. W Polsce zagrożona jest wolność słowa Szczególnie chwytliwy i nieuczciwy slogan. Wolność debaty pojmowana jest
     
17%
pozostało do przeczytania: 83%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.panstwo.net

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@swsmedia.pl

W tym numerze