Numer 9 (43)/2009

Katarzyna Gójska-Hejke
Organizacje islamskie mają na Zachodzie potężnego sojusznika – ruchy lewicowe. Na pierwszy rzut oka pomysł, że bin Ladenowi i walczącym o prawa homoseksualistów może być po drodze, wydaje się absurdalny. Ale z jakiegoś powodu politycy ugrupowań lewicowych w wielu krajach europejskich zadziwiająco łatwo zgadzają się choćby na to, by uczennice muzułmanki uczestniczyły w lekcjach z zasłoniętymi twarzami. Ci sami politycy w innych okolicznościach perorują o dramatycznym położeniu kobiet w kulturze chrześcijańskiej. Czy nie rozumieją, iż zakryta twarz muzułmanki nie jest manifestem jej niezależności? Czy zaciekle walcząc z każdym przejawem obecności Kościoła katolickiego w życiu publicznym, nie pojmują znaczenia mułłów w krajach muzułmańskich? Wolne żarty. Wiedzą o tym doskonale, ale wierzą,...
Tomasz Pompowski
Dlaczego uważa Pan, że przyczyną ataków jest religia? Nie określałbym islamu mianem religii. Nawet jego teoretycy chętniej używają słowa „system”. Ja twierdzę, że jest to ideologia, która ma swoją warstwę teoretyczną, narracyjną i metodyczną. W warstwie narracyjnej mieści się opowieść o Mahomecie oraz ekspansja islamu przynajmniej do XVII w. w Europie. Jako metodę islam stosuje przemoc, terroryzm. Posiada też jasno określone cele – zniszczenie zachodniej cywilizacji. System islamski, ideologia nie toleruje zachodniego sekularyzmu, rozdzielenia religii od państwa, które zdefiniowały kształt amerykańskich i europejskich instytucji rządowych i społecznych. Jak by Pan opisał warstwę narracyjną? Allah jest nieśmiertelny, a muzułmanie cierpliwi – czekali 1300 lat, by móc dokonać...
Olga Doleśniak-Harczuk
Jak by Pan opisał europejski sposób postrzegania i definiowania globalnego zagrożenia terroryzmem? Czasem można odnieść wrażenie, że europejscy politycy nie do końca zdają sobie sprawę z powagi sytuacji... Zarówno spora część europejskich elit akademickich, albo raczej – większość intelektualistów z Europy Zachodniej, jak i wiele rządów państw Starego Kontynentu przez lata ulegało wpływom krajów naftowych. W 1973 r. kryzys paliwowy wystraszył  polityczną i gospodarczą elitę Europy Zachodniej, która obawiała się powtórki z bojkotu  naftowego 1969/1970. Tak zwany petro-dżihad, o którym często wspominam w moich książkach, zdeterminował europejskie podejście do relacji międzynarodowych, a w dalszej kolejności zaważył na stosunku do dżihadu na kontynencie. Przedstawicielstwa...
Tę nieuczciwość widać jeszcze wyraźniej, gdy porówna się ton relacji o partii Kaczyńskiego z tym, jak prezentowana jest w mediach rządząca Platforma Obywatelska. To wizja sielankowa. Odejścia wszystkich jej założycieli, poza Tuskiem, przedstawiane były zawsze jako informacje wręcz radosne, kolejne kroki na drodze ku świetlanej przyszłości tej formacji. Konflikty wewnętrzne są przez media wyciszane. A wszelkie problemy wewnętrzne – bagatelizowane. W efekcie media nie pełnią dziś wobec Platformy podstawowego obowiązku – kontrolnego. Swoją misję nadzorowania polityków ograniczają do PiS. W konsekwencji mamy do czynienia z sytuacją niebezpieczną – gdy jednym wolno wszystko, a innym – nic. Kiedy jednych batoży się codziennie grubym basem, a innych co najwyżej muska piórkiem za uchem....
Paweł Paliwoda
Polityk bez  właściwości W trakcie debaty przed przyjęciem traktatu lizbońskiego przez Sejm w maju 2008 r. rozentuzjazmowany Donald Tusk powiedział m.in.: „Dzięki wysiłkom Polaków, klubów parlamentarnych w tej i w poprzednich kadencjach, prezydentów i rządów, ten kompromis europejski, jakim jest traktat lizboński, w naszej ocenie dobrze służy Polsce. W czasie tej debaty, jak ratyfikować traktat lizboński, żadna istotna siła polityczna tu, na tej sali, ale wiemy dobrze o tym, że także poza tą salą, w Polsce, nie kwestionowała sensu jego ratyfikacji. To oznacza, że jako naród, jako parlament, jako zbiorowe przywództwo polityczne Polski chyba dobrze zrozumieliśmy, gdzie najskuteczniej możemy bronić narodowego interesu Polaków i w jaki sposób. A po to, aby rozwiązywać czasami kłopoty...

Pages