Cichy sojusz rewizjonistów z komunistami Jak rodził się układ III RP

Kiedy nabrał Pan pewności, że taki układ istniał, a właściwie – istnieje, bo widoczna jest ciągłość interesów tych grup? Obraz „układu” wyłonił mi się po obaleniu rządu Jana Olszewskiego. Od tego czasu coraz wyraźniej widać było dwa ciche sojusze ludzi „S” z postkomunistami. Sojusz pierwszy symbolizuje zachowanie Lecha Wałęsy i innych uwikłanych w dawne związki agenturalne. Ci przedstawiciele opozycji, którzy mają coś do ukrycia, łatwiej wchodzą w sojusze, także biznesowej natury, ze swoimi dawnymi dręczycielami. Zastanawiam się, czy w przyszłości historycy nie powiedzą, że sojusz drugi symbolizuje pokazana w filmie „Nocna zmiana” postawa Donalda Tuska. Chodzi o tych przedstawicieli środowisk postsolidarnościowych, którzy wprawdzie mogli nigdy nie być agentami, ale uznali, że postkomunizm (nie tylko polski) jest potęgą, z którą nie można wygrać, więc z nią trzeba się układać. Może jest nieprzypadkowe to, iż mamy tu środowiska ludzi niewierzących: nieposiadających wiary w wartość polskości – środowiska podatne na historyczny defetyzm moralny i narodowy. Wygląda jakby w ostatnim czasie nastąpił sojusz tych dwóch niechwalebnych sojuszy: uzależnieni od swojej przeszłości (typu Wałęsa) grają wspólnie z tymi, którzy nie wierzą w przyszłość Narodu Polskiego.Przeciętnemu Polakowi trudno uwierzyć w istnienie szkodliwego układu dla Polski. W pluralistycznym społeczeństwie rynkowym instytucje państwowe obrastają bluszczem powiązań wyrastających z
     
43%
pozostało do przeczytania: 57%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.panstwo.net

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@swsmedia.pl

W tym numerze