Wrzesień 2009

Cała nasilająca się akcja jest oczywiście przemyślanym działaniem władz centralnych w Moskwie. Ma na celu zakłócenie czy wręcz zafałszowanie naszych uroczystości. W jej skład jak najbardziej wchodzi przyjazd Putina. Już teraz zgaduję, że zachowa się jak gołąbek, oczywiście do pewnych granic, całkowicie nieakceptowalnych. Ale zachwyci to, już zachwyca, wielu naszych polityków, politologów i żurnalistów. Raptem stał się, już jest, gościem honorowym, którego przyjazd rząd RP uznał za swój niezwykły sukces. I byłby nim nawet wtedy, gdyby nie zlekceważyli nas alianci. A gdy okaże się, że mówi nieco inaczej niż jego rozmaici podkomendni w Moskwie... Ma bowiem tam niesfornych podwładnych, którzy brużdżą swemu wodzowi demokracie i samowolnie atakują Polskę.

Jak słusznie zauważył Zdzisław Krasnodębski na podobne rocznicowe uroczystości zaprasza się osobistości wyznające, chociażby w najogólniejszych zarysach, te same moralne wartości, standardy. To, co w Moskwie wtłacza się pod ostateczny wkład Rosji w zwycięstwo nad hitleryzmem (a czego nikt nigdzie nie kwestionuje), standardom tym zaprzecza.

Putinowska Rosja przekroczyła wszystkie granice w atakach na Polskę (nie mówiąc już o swym wewnętrznym obliczu). Kampania, z którą mamy do czynienia, przenosi nas jakby do innej epoki.

Jest sprawa gazu, handlu, wiz, żeglugi i wiele innych, ale takie kwestie można by załatwić przy wielu innych okazjach. Jak stwierdził szef Ośrodka „Karta”: „Bez odniesień do historii wizyta Putina nie ma sensu” (ja bym określił to mocniej). Na Zachodzie uważa się, że tamtejsze demokracje, wraz z ZSRR Stalina, pokonały hitleryzm. W Rosji uważa się, że ZSRR sam pokonał hitleryzm i wyzwolił rozliczne sąsiednie kraje, wszystkie te, do których dotarła Armia Czerwona. W obu wypadkach wrażenie to tylko pogłębi się i utrwali. Wcale nie osiągniemy sukcesu na drodze zwalczania powszechnej amnezji, lecz wręcz przeciwnie. Oczywiście zakładając, że do tego sukcesu dążymy. Co wcale...
[pozostało do przeczytania 58% tekstu]
Dostęp do artykułów: