Europa coraz bardziej islamska

Gdy w styczniu 2005 r. przeprowadzałem się do swojego brukselskiego mieszkania przy ulicy rue du Sceptre, na której znajduje się znany teatr, moimi sąsiadami byli głównie rodowici Belgowie i eurourzędnicy z różnych krajów. Po niespełna pięciu latach gros mieszkańców to tzw. ludność kolorowa. Duch muezzinów, Ramadanu mieszka na mojej ulicy, a arabskie (muzułmańskie) dzieci zaczynają dominować w szkołach i, coraz częściej, na uczelniach. To stwierdzenie rzeczywistości. Już nikogo nie dziwi, że znany europejski piłkarz-muzułmanin publicznie cieszy się, że doznał kontuzji tuż przed Ramadanem i dzięki temu będzie mógł porządnie, jak Allah przykazał, pościć. Istotnej zmianie ulegają zachowania europejskich polityków, zwłaszcza w takich krajach, jak Francja, Belgia, Holandia czy Wielka Brytania, a więc tam, gdzie wyraźnie rośnie odsetek ludności pochodzenia arabskiego lub też po prostu mahometan. Politycy ci stają się w coraz większym stopniu zakładnikami wpływowego elektoratu islamskiego, mogącego współrozstrzygać o wynikach wyborów. Dotyczy to nie tylko posłów kandydujących w dzielnicach angielskich miast, gdzie mieszka choćby dużo emigrantów z Pakistanu, czy przedmieść Paryża opanowanych przez przybyszów z Maroka i Algierii oraz ich potomków. Te czynniki etniczno-religijne biorą pod uwagę w coraz większym stopniu prezydenci czy premierzy istotnych państw UE.  Słowem, Europa zmienia się na naszych oczach, choć na pewno nie jest to dostrzegalne jeszcze w Polsce. Ale tę zmianę
     
35%
pozostało do przeczytania: 65%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.panstwo.net

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@swsmedia.pl

W tym numerze