Czarnecko to widzę

Ryszard Czarnecki
Strasburg. Dzień po zamachu. Dzielnica Wantzenau oddalona od centrum miasta ze dwadzieścia minut drogi samochodem. Kolacja prezydium Zgromadzenia Parlamentarnego EURONEST, czyli Unia Europejska–Partnerstwo Wschodnie. Z naszej, europejskiej strony, Niemka z grupy „Zielonych”, trzeba przyznać bardzo sceptyczna wobec Rosji, co odróżnia ją od większości polityków w jej kraju, i ja, a więc reprezentanci największej nacji w Unii oraz największej nacji w „nowej Unii”. Nie ma Azerów, z którymi wczoraj obchodziłem stulecie powstania niepodległego i demokratycznego Azerbejdżanu zmiecionego potem przez Sowiety. Z byłym szefem parlamentu Mołdawii Marianem Lupu (pełnił też obowiązki głowy państwa) rozmawiałem wczoraj i widziałem, jak szeptał z...
Ryszard Czarnecki
Dwie przecznice od mojego hotelu w stolicy Państwa Środka salon samochodowy ulubionego auta Jamesa Bonda – Astona Martina. Zresztą filmowy Bond nie walczy z Chińczykami – nawet korzysta z ich pomocy, tropiąc agenta Korei Północnej (też przecież komunistycznej) aż na Kubie. Producenci filmu o agencie Jej Królewskiej Mości są pragmatyczni – najliczniejsze państwo świata to zbyt wielki rynek zbytu, żeby sytuować rodaków Mao Tse-tunga (tak pisano za czasów mojej młodości, teraz pisze się: Mao Zedonga...) jako wrogów wolnego świata. Zresztą wobec Rosji też złagodzono kurs: owszem, są źli Rosjanie, „twardogłowi”, ale są też dobrzy, którzy chcą uchronić świat od wojny. Niczym NRD-owcy versus brzydka NRF. Obok salonu Astona Martina bogaty Chińczyk może też nabyć najnowszy...
Ryszard Czarnecki
Przed wyjazdem naszych Orłów do Rosji mieliśmy olbrzymie aspiracje. W rankingu FIFA Polska była na miejscu 5. potem 6. Byliśmy rozstawieni, a wylosowanie Kolumbii, Senegalu i Japonii uznano za bardzo dla nas szczęśliwe. Ta narodowa reakcja na skład naszej grupy podczas piłkarskiego rosyjskiego mundialu była dla mnie pierwszym sygnałem, że wcale nie musi być lekko, łatwo i przyjemnie – pamiętałem identyczne reakcje moich rodaków przed mistrzostwami świata w Japonii i Korei, gdy wylosowanie gospodarzy – Koreańczyków – oraz Portugalii i USA uznano za wielce pomyślne i zastanawiano się tylko, z kim zagramy w kolejnej rundzie. A później dostaliśmy straszny łomot: z gospodarzami 0:2, z Portugalią 0:4 i na...
Ryszard Czarnecki
Stoimy w budynku parlamentu Kazachstanu i rozmawiamy o repatriacji. Wiceprzewodniczący izby niższej Włodzimierz Bozko ma pretensje do Polski − że ściąga „swoich” do siebie, a do miejscowych Polaków − że wyjeżdżają. Dodaje od razu, że nas rozumie. No, myślę! Kazachstan robi to samo − Kazachowie z Mongolii i po części z Chin zasiedlają właśnie wsie opuszczone przez kazachskich Niemców. Wiceszef miejscowego parlamentu ma słowiańskie nazwisko i pewnie korzenie polskie albo ukraińskie, albo jedne i drugie. Takich ludzi jest tu więcej. A że nasi rzeczywiście wyjeżdżają − to fakt. Po upadku Związku Sowieckiego w spisie ludności około 60 tys. przyznawało się do polskości (zapewne więc liczba naszych rodaków była sporo wyższa − część bała przyznać się do polskich korzeni: strach odziedziczony...
Ryszard Czarnecki
Najmniejsze państwo Azji – Malediwy – okazuje się być ważną piłką w grze największych mocarstw. Obserwowanie geopolitycznego meczu, który toczy się wokół muzułmańskiego kraju (98,4 proc. mieszkańców to wyznawcy islamu) rządzonego po dyktatorsku przez prezydenta Abdullaha Jamina, jest o tyle pasjonujące, że spektakularnie pokazuje, iż najistotniejsi playmakerzy na tym kontynencie – Chiny, Indie i USA – nie odpuszczają o krok, nawet jeśli chodzi o państwo liczące raptem 418 tys. ludności. Za walką o geopolityczne wpływy czają się, jak zawsze, olbrzymie pieniądze. Są w cieniu, bo  pieniądze lubią dużą ciszę, a duże pieniądze – dużą ciszę. Obecny prezydent, który uwięził byłego prezydenta Mohameda Nasheeda, będącego, ‒ co pokazuje specyficzne...

Pages