Olga Doleśniak-Harczuk

Olga Doleśniak-Harczuk
Kiedy Michelangelo Merisi Caravaggio zapraszał do pracowni rzymskie kurtyzany, to albo kończyło się mocno zakrapianą imprezą do białego rana, albo rozstawianiem sztalug. Caravaggio – wirtuoz ostrego światłocienia i nasyconych kolorów, prowokator, który świętym twarzom nadawał rysy kurtyzan, a kurtyzanom podarował wieczność rozsypaną dziś po najlepszych muzeach świata. Konkurencja wytykała mu bluźnierczy stosunek do sacrum, niezdrową fascynację krwawymi historiami, wtłaczanie scen biblijnych, tak miło uładzonych i oswojonych przez renesansowych mistrzów, w nowoczesne kostiumy i scenografie. Jak pisze pod koniec swojej powieści o Caravaggiu „A Name in Blood” (2012) walijski pisarz Matt Rees: „Przez stulecia krytycy pogardzali Caravaggiem, uznając go za...
Olga Doleśniak-Harczuk
75. rocznica wyzwolenia obozu koncentracyjnego Auschwitz, uroczystości, spotkania z tymi, którzy przeżyli inferno, wybrzmiewające co artykuł i co program telewizyjny hasło „Nigdy więcej”. A tymczasem taki news: 37 procent Niemców pytanych o to, czy należałoby mniej zajmować się narodowosocjalistyczną przeszłością, odpowiada twierdząco. To wynik ankiety przeprowadzonej kilka dni przed obchodami rocznicy, a mającej zdiagnozować dzisiejszy stosunek Niemców do pamięci o Holokauście. To jak to jest z Niemcami? Z jednej strony kustosze pamięci zgodnie z hasłem „Nie wieder!”, z drugiej stęsknieni za amnezją. Patrzę na Berlin, z jego arteriami, parkami, pomnikami, dzielnicami muzułmańskimi i siatką s-bahnów. Niedoszła stolica świata...
Olga Doleśniak-Harczuk
Szaliki są dwa. Jeden z polaru za 5 euro i cienki, lepszy gatunkowo za 20 euro. – Schröder chyba taki nosił… kup mi ten! – No nie, on by czegoś takiego nie założył! A właśnie że tak! Bierzemy szalik, notatnik i długopisy. Para socjaldemokratów jeszcze chwilę spiera się przy stoisku z partyjnymi gadżetami, w końcu wychodzą z torbą wypchaną szalikami, notesami w czerwonej masywnej oprawie i bluzą z logiem SPD. Sprzedawca dorzuca jeszcze pięć pozytywek wygrywających motyw: „Bracia, ku Słońcu, ku wolności!”. „Trzeba kręcić korbką” – rzuca na pożegnanie.  Ja też dostaję pozytywkę i grę memory z obrazkami nawiązującymi do 156-letniej historii SPD. Odkrywa się dwa kartoniki z Willym Brandtem i punkt zdobyty. Potem jednakowe kartoniki z feministycznym motywem i kolejny punkt....
Olga Doleśniak-Harczuk
Niemiecki dziennik „Tagesspiegel”. Wydanie z 7 grudnia. Na stronie 32 tekst zatytułowany: „Przeciw stygmatyzacji przerywania ciąży”, kilkanaście stron dalej artykuł „Żadnego krzyku. Nic. Cisza”.  W tym pierwszym laudatio na cześć organizacji szkolących przyszłych aborcjonistów, w drugim historia matki, której kilkudniowe dziecko umiera na szpitalnym łóżku.  Kobieta ubierająca swoje dziecko w śpiochy do trumny, a za rogiem profesjonalnie i sterylnie zadawana śmierć. Nowocześnie i trendy. „Kiedy ktoś mnie pyta, ile mam dzieci, odpowiadam: dwójkę. Jedno żyjące i jedno martwe. Ludzie niechętnie mówią o śmierci” – pisze na łamach „Tagesspiegla” Katja Demirci, wspominając klatka po klatce tydzień z życia jej pierwszego dziecka. Jedyny tydzień. Narodziny, strapione miny lekarzy,...
Kobieta w roli Mefistofelesa, neurotyczny Faust w zakrwawionym kitlu i akcja przeniesiona gdzieś w rejony śródziemnomorskie. Do tego bałkańskie rytmy à la Emir Kusturica, korowód transwestytów tańczących sambę nad dyskotekowo wystylizowaną Małgorzatą i teatralne deski przysypane warstwą ziemi. „Urfaust” w reżyserii Thomasa Wellemeyera, wystawiany od początku października w Nationaltheater Weimar, to spektakl, który trafia i do pokolenia Merkel, i do dzieci Instagrama.  Jest jeszcze coś. Atmosfera miejsca. Weimar to Johann Wolfgang von Goethe, Goethe to Faust. Stary, metafizyczny „Faust” starego Goethego. Z „Urfaustem” jest inaczej. Jest jak zapis młodości, tu nie o zakład Boga z Szatanem idzie i nie o głód wiedzy, lecz o miłość. Zaprogramowaną na nieszczęście, czerpiącą jeszcze...

Pages