Olga Doleśniak-Harczuk

Olga Doleśniak-Harczuk
W 1998 roku Brad Pitt jako uroczo niepokojący Joe Black, ziemskie wcielenie śmierci w filmie pod tym samym tytułem, w jednej z ostatnich scen rozprawia się z oszustem o imieniu Drew, udając urzędnika kontroli skarbowej. Podatki i śmierć to podobno dwie najpewniejsze sprawy w życiu. To zdanie Joe powtarzał z nieukrywaną satysfakcją, patrząc, jak Drew myli się w zeznaniach. Szkoda, że Związek Niemieckich Podatników, którego członkowie podczas 31. Zjazdu CDU w Hamburgu rozdawali „Czarną księgę marnotrawstwa środków publicznych 2018/19” , nie pomyślał, by wciągnąć Pitta alias Blacka w swoją kampanię demaskującą trwonienie pieniędzy podatnika na absurdalne inwestycje. To by była dopiero nowa jakość w promowaniu wiedzy o ...
Olga Doleśniak-Harczuk
August Strindberg bywał czarujący i wiedział, jak obchodzić się z kobietami, lecz korzystał z tej wiedzy wyrywkowo. Ambitną Fridę Uhl w napadach szału potrafił nazwać diablicą, Harriet Bosse zamiast typowych oświadczyn usłyszała: „Czy chciałaby pani mieć ze mną małe dziecko?”, o Siri von Essen napisał: „księżniczka, z którą krew zmieszał świniopas”. 22 stycznia przypada 170. rocznica urodzin ekscentrycznego Szweda. Genialnego dramatopisarza, malarza, fotografa, amatora alchemii i ezoteryki, „chrześcijanina bezwyznaniowego”, duchowego ucznia Emanuela Swedenborga i trzykrotnie rozczarowanego męża trzech nietuzinkowych heroin. Za życia pewną chropowatość Strindberga w relacjach z kobietami przypisywano jego chorobliwej wręcz niechęci do...
Olga Doleśniak-Harczuk
W chwili gdy aktualny numer „Nowego Państwa” trafi do sprzedaży, w Hamburgu zapadnie decyzja o wyborze następcy lub następczyni Angeli Merkel. Jeżeli na czele CDU stanie Friedrich Merz, wzmocnieniu ulegnie konserwatywne skrzydło partii, jeżeli scheda po Merkel przypadnie Annegret Kramp-Karrenbauer, chadecy nie powinni zrewolucjonizować swojego kursu. Jens Spahn to wielka niewiadoma. W tym konserwatywnym liberale z ogromnym apetytem na kanclerskie krzesło tkwi spory potencjał, to polityczny zwierz, ale jeszcze musi się wiele nauczyć, zanim przetłumaczy swój zapał i pomysły na język zwykłych Niemców. Tyle na temat niepewnej jeszcze przyszłości. A co z przeszłością? Co zostawia po sobie Merkel? Zdaniem profesora Herfrieda Münklera, politologa...
Olga Doleśniak-Harczuk
15 października 2018 roku. Pociąg z Moguncji do Kolonii jest wypełniony po brzegi, poirytowani pasażerowie stoją z bagażami w przejściach, siadają zrezygnowani na podłodze. Szczęściarze, którzy zdołali zająć miejsca, wypatrują z okien owianej legendą skały Loreley. Szybko jednak staje się jasne, że to nie jest dobry dzień na podziwianie nadreńskiego landszaftu. Wagon bezprzedziałowy kipi od emocji. Nie znamy szczegółów, wiadomo tylko tyle, że na dworcu głównym w Kolonii doszło do ataku i że jest częściowo zamknięty, a pociągi są poopóźniane. Co pewien czas głos z megafonu informuje o kolejnych trudnościach na trasie przejazdu, raz dowiadujemy się, że w jednym z pociągów jadących przed nami zepsuła się lokomotywa, za chwilę o ...
Olga Doleśniak-Harczuk
A jednak Niemcy osiągnęły sukces. Z garbem winy za zbrodnie III Rzeszy, z fasadową denazyfikacją i nie do końca „odgruzowaną głową” udało im się po II wojnie światowej nie tylko dołączyć do ekskluzywnego klubu zachodnioeuropejskich graczy, lecz także przejąć bar. Wypromować niemieckość jako symbol niezawodności i jakości, w końcu – wspólnie z Francją – położyć fundament pod konstrukt europejski. Czy Josef Joffe odkrył Amerykę, pisząc o historii powojennych Niemiec w rytmie „od wyrzutka do Wunderkinda”? Niech pani spojrzy, to musi być w Kolonii, tam na horyzoncie widać dwie wieże, wypisz wymaluj Katedra Kolońska. Oni nie bombardowali świątyń… – siwy antykwariusz (na oko około 65 lat) podsuwa mi pod nos magazyn „Geo Epoche” zatytułowany „Niemcy po wojnie 1945–1955”. Na okładce zdjęcie...

Pages