Manifest Extra Mocny

Celebrycki feminizm odkrył bunt. Spot z aktorką Cynthią Nixon promujący magazyn „Girls. Girls. Girls” miał być medialną torpedą. Prowokacją wymierzoną w samo serce stereotypów, gorsetów i kagańców odbierających kobietom wolność i radość istnienia. Gdzieś między nagością, lateksem, botoksem a kilkulatką niezdarnie paradującą w szpilkach matki przemyka w filmiku szelmowsko uśmiechnięty Donald Trump i poirytowany papież Franciszek. Męscy bohaterowie to negatywni bohaterowie. O! I jest jeszcze Melania Trump. Ofiara męskiego despotyzmu. Dowód? Przyjęła nazwisko męża. Nie ma co ukrywać, Cynthia Nixon, niedoszła kandydatka na gubernatora stanu New York z ramienia Demokratów, miewała w życiu lepsze role. Nie, nie chodzi o rolę prawniczki Mirandy w serialu „Sex and the City”, ale te teatralne. Nawet epizod u Miloša Formana (Nixon grała służącą donoszącą Salieriemu na Mozarta) miał swój urok. Przynajmniej grała uczciwie. W spocie wyliczającym, co kobiecie wolno, czego nie, co wypada, co jest pożądane, a czego ma się wystrzegać, uczciwości nie ma. Jest powierzchowność, która prekursorki feminizmu – zdradzające jednak pewną słabość do nauk społecznych, historii, filozofii – wprawiłaby raczej w osłupienia. I jest biznes. Opakowany w doskonałe ciała modelek, podbity luksusowym powiewem wielkiego świata, trafiający w nerw kobiet udostępniających ten filmik w mediach społecznościowych.  Kobiet utożsamiających się z przekazem, któremu bliżej do kampanii reklamowej nowych
21%
pozostało do przeczytania: 79%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

Kup subskrypcję, aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.panstwo.net

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Interesuje Cię pakiet wielu subskrypcji? Napisz do nas redakcja@www.panstwo.net

W tym numerze