Niemcom wolno już (się) zabijać

Szwajcaria. Kraina serowego fondue, zegarków, książeczek o słodkiej Heidi, referendów, neutralności, bunkrów, bankierów, orkiestr dętych i górskich szlaków. Poza tym kraj liberalnego podejścia do wspomaganego samobójstwa, eutanazji na życzenie, gdzie specjalnie przeszkoleni pomocnicy czuwają nad pomyślnym przebiegiem przejścia na drugą stronę. Liczba chętnych na taką śmierć rośnie z roku na rok. Jeszcze na początku XXI wieku rocznie decydowało się na nią mniej niż 200 osób, w 2017 roku było to już ponad tysiąc. Część z nich stanowili turyści eutanazyjni z Niemiec. To już pewne, obywatele Niemiec zainteresowani tym, by umrzeć śmiercią samobójczą w asyście wyszkolonych pomocników, nie będą już dłużej musieli jeździć w tym celu do Szwajcarii lub uciekać się do innych wybiegów. 26 lutego 2020 roku Trybunał Konstytucyjny w Karlsruhe uchylił obowiązujący w Niemczech od 2015 roku zakaz komercyjnej pomocy w samobójstwie. Sędziowie uznali, że zakaz narusza wolność wyboru co do odebrania sobie życia, a prof. Andreas Vosskuhle, przewodniczący Trybunału, argumentował, że istnieje prawo do samostanowienia o własnej śmierci i skorzystania przy tym z pomocy osób trzecich, co skutecznie uniemożliwiał wprowadzony w 2015 roku do niemieckiego kodeksu karnego paragraf 217. W całej sprawie najbardziej kluczowe jest to, kto może asystować zazwyczaj ludziom nieuleczalnie chorym, przy zażywaniu śmiertelnej dawki trucizny. Od 2015 roku za komercyjne wspomagane samobójstwo groziła
11%
pozostało do przeczytania: 89%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

Kup subskrypcję, aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.panstwo.net

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Interesuje Cię pakiet wielu subskrypcji? Napisz do nas redakcja@www.panstwo.net

W tym numerze