Okruchy precelka

Święta Małgorzata Antiocheńska ikoną ruchu LGBT. Święty Wilgefortis, legendarna kobieta z brodą ukrzyżowana przez okrutnego ojca, dowodem na istnienie średniowiecznego interseksualizmu. Przepiękne wnętrze nazwane tu bazyliką, w którym zagrzewana przez nauczycieli muzułmańska młodzież skanduje: „Diabeł jest dobry!”, „Islam to nie terror”. I jeszcze kącik dla małych fanów genderowej literatury obrazkowej. Takie atrakcje jeszcze w lutym można było oglądać w berlińskim Bode-Museum. Chciałam o tym napisać. Już był szkic, materiał i pomysł. I wtedy przyszła korona. Ze szkicu zrobiła maseczkę. Berlińskie metro już nie kursuje co pięć, lecz co dziesięć minut. Niektóre wagony przemykają prawie na pusto, ludzie zostają w domach, niektórym, zwłaszcza tym mieszkającym w pojedynkę, naprawdę trudno wytrzymać. Na Wilmersdorfer Strasse pustkami świeci też, jak te upiorne wagony, kawiarnia „Extrablatt”. Najlepsze śniadania w mieście muszą poczekać na swoich fanów, może nawet do lata, a może dłużej. Na głucho pozamykane mniej lub bardziej szemrane przybytki na odcinku Kantstrasse. Z chętnie odwiedzanego przez celebrytów klubu jazzowego „Quasimodo” nie dochodzą już żadne dźwięki. Berlin, stolica klubów, tętniący życiem, nigdy nie sypiający Berlin zapadł w letarg. Były protest i bunt. Kiedy rząd federalny w końcu po długim wahaniu wdrożył pakiet obostrzeń, rozrywkowe dzielnice zawyły „jak chory pies u pana stóp”. Kantstrasse, zahibernowana duchem Davida Bowiego, gdzie na
     
21%
pozostało do przeczytania: 79%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.panstwo.net

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@swsmedia.pl

W tym numerze