Życie towarzyskie i uczuciowe Angeli M.

Ona nie wie, czym jest miłość. Jej żywiołem jest polityka. Mężczyzna parający się polityką jest odrażający, ale kobieta ją uprawiająca jest koszmarna. I ten koszmar chciałem ukazać – tak o naturze Ortrudy, postaci z opery „Lohengrin”, Richard Wagner pisał w 1852 roku do Ferenca Liszta. 25 lipca ruszy kolejny festiwal wagnerowski w Bayreuth i jak co roku w piątym rzędzie na widowni zasiądzie Angela Merkel. Merkel, która polityką oddycha, polityką się żywi i politykę na swój sposób zrewolucjonizowała. Koszmar Wagnera wygodnie usadowiony w samym sercu jego muzycznej świątyni. Czy Angela Merkel wie, czym jest miłość? To raczej pytanie do Joachima Sauera niż do biografów kanclerz Niemiec. Żaden z nich nie poświęcił szczególnej uwagi Merkel jako kobiecie. I żaden nie odważył się pójść wagnerowskim tropem, co akurat nie dziwi. Wagner to ciężki temat, chadzanie tropem jego myśli bywa dla Niemców niebezpieczne.Zaślubiona Bundesrepublice Abstrahując jednak od pewnych fiksacji najbardziej niemieckiego z Niemców, można odnieść wrażenie, że dla autorów wszelkich publikacji, którzy kiedykolwiek na poważnie zajmowali się Merkel, jej istnienie sprowadza się wyłącznie do roli zwierzęcia politycznego. W przeciwieństwie do Gerharda Schrödera, którego życie osobiste bywało tematem tabloidów, Merkel cieszy się względnym spokojem. Jej biedermeierowski sznyt wyrażający się w każdym geście, stylu, sposobie komunikowania się, w pewnym sensie wymógł na opinii
     
14%
pozostało do przeczytania: 86%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.panstwo.net

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@swsmedia.pl

W tym numerze