Republika Zielonych Niemiec

Tak się ostatnio złożyło, że sporo rozmów w moim najbliższym otoczeniu dotyczyło tego, na ile zielone jest niemieckie społeczeństwo. Koleżanka z Hamburga dumnie pokazywała nowo nabyte wegańskie klapki typu flip-flop i kolekcję koszulek ze znaczkiem „fair trade”, a kilkuletnie dziecko znajomej zaczęło odmawiać jedzenia na wieść o tym, że ziemia płacze, klimat cierpi i wszystko zmierza ku rychłej katastrofie ekologicznej.  

Jak bardzo zieloni są Niemcy? Ostatni sukces niemieckiej Partii Zielonych w wyborach do Parlamentu Europejskiego zaskoczył nawet samych jej członków. Patrząc zupełnie uczciwie na niemiecką scenę polityczną, zielone postulaty i pomysły na ulepszenie świata i tak od lat należą do repertuaru CDU.  Zieloni nie wnoszą nic świeżego, ich sukces wyborczy był fenomenem samym w sobie i nie sposób odczytać go inaczej niż efekt znużenia duopolem CDU-SPD, ale już nie programami tych partii ani ich przełożeniem na język czynów. Transformacja energetyczna, sortowanie śmieci, kaucja na plastikowe butelki, popularyzacja zrównoważonego rozwoju (słowo wytrych, wszystko może być zrównoważone), szerzenie świadomego stylu życia przyjaznego planecie – każdy z tych punktów wszedł do niemieckiego krwiobiegu dzięki chadekom. Owszem, inspiracja była zielona, ale wykonanie czarne jak literki CDU.

Wymieńmy się dla dobra ziemi
Tak się ostatnio złożyło, że sporo rozmów w moich najbliższym otoczeniu dotyczyło tego, na ile zielone jest niemieckie społeczeństwo. Kilkuletnie dziecko znajomej zaczęło odmawiać jedzenia na wieść o tym, że ziemia płacze, klimat cierpi i wszystko zmierza ku rychłej katastrofie ekologicznej.  Malec nie mógł dojść do siebie. Przetłumaczenie mu, że głodząc się wcale nie uratuje ziemi, zajęło dorosłym trochę czasu. Inni znajomi opowiadali o modzie na wymienianie się ubraniami za pośrednictwem specjalnych portali internetowych. Tego typu wymiana przenika też z wirtualnej do realnej rzeczywistości...
[pozostało do przeczytania 63% tekstu]
Dostęp do artykułów: