A po nabożeństwie coś ci narysuję

Mam na imię Merle i co piątek wagaruję – rzuca w eter 17-letni aktywista „Piątków dla Przyszłości”. Jego słowa porywają kilkutysięczny tłum. LSD to przeszłość, dziś wystarczy ekozblazowanie i jakiś cytat z Grety Thunberg. W innym miejscu trwa warsztat rysowania genitaliów. Dla kobiet, by wyzwoliły się z więzów spętanej seksualności. Bo Niemki są straszliwie spętane. Nastolatki Nele i Johanna rysują żeńskie narządy kredą na chodniku. Ktoś jednak uprawia tu dywersję i domalował elementy męskie, symbol opresji. Nele i Johanna i tak się cieszą. „W końcu coś fajnego, zamiast suchej gadki można zadziałać abstrakcyjnie”. Nele i Johanna to szczęściary. Tylko 25 chętnych załapało się na warsztaty, które miały ponoć moc aktu wyzwolenia. Pozostałe amatorki anatomii tęsknie zebrane pod dortmundzkim teatrem mogły sobie co najwyżej poszkicować w bloku rysunkowym. Może i lepiej, nikt im tam nie dorysuje nadprogramowych symboli ucisku. W końcu chodzi o wyzwolenie. Spod męskiej tyranii. Tej symbolicznej też. I o wprowadzenie parytetu płciowego w świecie, gdzie drzwi i ściany szkolnych toalet cierpią ucisk fallicznych bazgrołów (tak, właśnie dominacją tego typu rysunków organizatorka warsztatów tłumaczyła ich zasadność). A nie ma lepszego miejsca i czasu na takie boje niż Zjazd Ewangelików. Przecież nie po to co dwa lata Kościół ewangelicki zaprasza na wielkie spotkanie w którymś z niemieckich miast, by tylko się modlić i odprawiać nabożeństwa. Kościół ewangelicki jest
     
24%
pozostało do przeczytania: 76%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.panstwo.net

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@swsmedia.pl

W tym numerze