Na pokaz i do schowka. Socrealizm vs III Rzesza

Rumiana kobieta w ogrodniczkach pozuje na tle silosów. To przodowniczka pracy namalowana kilka miesięcy przed rozpadem NRD przez Jürgena Parche. Płótno zatytułowano „Mistrzyni hodowli cieląt”. W 1990 roku zarówno hodowla, jak i obraz przeszły pod zarząd powiernictwa prywatyzującego enerdowskie mienie. Łatwiej było jednak spieniężyć fabryki i budynki niż socrealistyczne sceny z życia ludu pracującego. Dziś to się zmienia. Socrealizm cieszy się wzięciem młodych Niemców. Hitler na koniu w futurystycznej zbroi, rysunek Huberta Lanzigera z 1933 roku nie podzieli losu dojarki i jej podobnych. Od 72 lat jest przetrzymywany w USA, w magazynie pod Waszyngtonem. I nie zapowiada się na zmiany. Pewne dzieła lubią ciszę. 

Dyktatorski kicz czy element ogólnoniemieckiego dziedzictwa kulturowego? Sztuka powstała w NRD, 30 lat po upadku Muru Berlińskiego, do dziś nie doczekała się jednoznacznej oceny. Przy okazji tegorocznych uroczystości upamiętniających zjednoczenie Niemiec, w galeriach Berlina, Düsseldorfu, Lipska postanowiono jednak przypomnieć malarstwo i rzeźbę z enerdowskim rodowodem. Zwłaszcza że doczekały się one również swoich fanów. I w czasie, gdy porozrzucane po niemieckiej prowincji magazyny wietrzą swoje zbiory i udostępniają obiekty muzeom, w innych magazynach piętrzą się dzieła narodowosocjalistyczne, obrazy, rysunki i rzeźby, z którymi zjednoczone Niemcy do dziś nie potrafią dojść do ładu. Sztuka jak wyrzut sumienia. Taka, którą najlepiej na zawsze byłoby zakopać pod ziemią i o niej zapomnieć. Olbrzymi pomnik Lenina straszący u wejścia Muzeum Historii Niemiec w Berlinie mało kogo bulwersuje, Hitler w podobnej aranżacji byłby nie do pomyślenia. To sporo mówi o podejściu niemieckich elit do historii. Ale po kolei.

Kąpiel z „Przodownikiem Pracy”
Po co dzisiejszym Niemcom portrety dojarek i socrealistycznych olbrzymów? To już nie jest nawet kwestia ostalgii, uczucia zarezerwowanego dla Niemców, którzy...
[pozostało do przeczytania 80% tekstu]
Dostęp do artykułów: