Islam i rewolucja

Organizacje islamskie mają na Zachodzie potężnego sojusznika – ruchy lewicowe. Na pierwszy rzut oka pomysł, że bin Ladenowi i walczącym o prawa homoseksualistów może być po drodze, wydaje się absurdalny. Ale z jakiegoś powodu politycy ugrupowań lewicowych w wielu krajach europejskich zadziwiająco łatwo zgadzają się choćby na to, by uczennice muzułmanki uczestniczyły w lekcjach z zasłoniętymi twarzami. Ci sami politycy w innych okolicznościach perorują o dramatycznym położeniu kobiet w kulturze chrześcijańskiej. Czy nie rozumieją, iż zakryta twarz muzułmanki nie jest manifestem jej niezależności? Czy zaciekle walcząc z każdym przejawem obecności Kościoła katolickiego w życiu publicznym, nie pojmują znaczenia mułłów w krajach muzułmańskich? Wolne żarty. Wiedzą o tym doskonale, ale wierzą, iż podważając chrześcijańskie fundamenty zachodniej cywilizacji, islam toruje im drogę. Traktują zatem organizacje islamskie jako chwilowych sojuszników, tymczasowe wsparcie w rewolucyjnej walce. Są zadziwiająco krótkowzroczni – będą pierwszymi ofiarami nowego porządku. Tytuł na okładce jest świadomym nawiązaniem do klasycznej już pozycji „Terror i rewolucja” Borysa Łewyckiego, opisującej powstawanie sowieckiego aparatu represji od CzK do KGB. Nasi wybitni rozmówcy, wspomniany już Robert Spencer oraz prof. Walid Phares, wykładowca National Defense University w Waszyngtonie, nie mają wątpliwości, że motorem działalności muzułmanów na Zachodzie nie jest wiara w Allaha, lecz wiara w możliwość
     
47%
pozostało do przeczytania: 53%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.panstwo.net

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@swsmedia.pl

W tym numerze