Prawda dla przyszłości

Wiarygodne wyjaśnienie tragedii z 10.04.2010 roku to sprawa naszego honoru. Bez prawdy o przyczynach śmierci delegacji RP do Katynia nie nastąpi tak oczekiwane i potrzebne pojednanie i zabliźnienie ran. Trzeba się liczyć z tym, iż instytucje Rzeczypospolitej będą musiały dokonać tego bez wsparcia ze strony sojuszników, a nawet przy ich głośnym sprzeciwie.

W 1960 r. izraelskie służby specjalne przeprowadziły brawurową akcję: odnalazły, pojmały i przewiozły do swego kraju Adolfa Eichmanna. Ukrywający się od II wojny światowej niemiecki zbrodniarz stanął przed izraelskim sądem. Zgodę na jego schwytanie wydał ówczesny premier Dawid Ben-Gurion. Przedsięwzięcie było ogromnym wyzwaniem dla młodego, otoczonego wrogami państwa. Mimo kosztów, niebezpieczeństw i komplikacji na arenie międzynarodowej (warto pamiętać, iż porwanie Eichmanna potępił niemiecki kanclerz Konrad Adenauer, a po nim niemieccy dziennikarze w specjalnym liście) izraelski szef rządu nie mógł postąpić inaczej. Był zdania, że postawienie zbrodniarza przed sądem pozwoli jego narodowi odzyskać honor. Wymierzenie sprawiedliwości zbuduje wspólnotę. A zdecydowana walka o sprawiedliwość sprawi, że prawda o Holokauście stanie się powszechna. Izrael działał wówczas przeciwko wszystkim. Pomocą w schwytaniu Eichmanna nie były zainteresowane Stany Zjednoczone i tzw. opinia międzynarodowa. Ben-Gurion i jego współpracownicy mieli rację. Warto było nie rezygnować z przywracania sprawiedliwości. Jego następcy nieraz podążali tą drogą i za każdym razem pokazywali, że ich naród nie odpuszcza spraw, które dotyczą bezpieczeństwa i godności.
Przypominam działania Izraela sprzed kilkudziesięciu lat nie po to, by porównywać zbrodnie Eichmanna z dramatem, który dotknął Polskę siedem lat temu. To wydarzenia kompletnie nie do zestawienia. Jednak determinacja izraelskich instytucji państwa w ukazaniu światu i swym obywatelom pełnej prawdy o zbrodniach popełnianych na osobach narodowości żydowskiej...
[pozostało do przeczytania 37% tekstu]
Dostęp do artykułów: