Czy Polska ma swojego Klausa

Polityk bez  właściwości

W trakcie debaty przed przyjęciem traktatu lizbońskiego przez Sejm w maju 2008 r. rozentuzjazmowany Donald Tusk powiedział m.in.: „Dzięki wysiłkom Polaków, klubów parlamentarnych w tej i w poprzednich kadencjach, prezydentów i rządów, ten kompromis europejski, jakim jest traktat lizboński, w naszej ocenie dobrze służy Polsce. W czasie tej debaty, jak ratyfikować traktat lizboński, żadna istotna siła polityczna tu, na tej sali, ale wiemy dobrze o tym, że także poza tą salą, w Polsce, nie kwestionowała sensu jego ratyfikacji. To oznacza, że jako naród, jako parlament, jako zbiorowe przywództwo polityczne Polski chyba dobrze zrozumieliśmy, gdzie najskuteczniej możemy bronić narodowego interesu Polaków i w jaki sposób. A po to, aby rozwiązywać czasami kłopoty, chyba drugorzędne, ważne w polityce, ale drugorzędne, są właśnie ludzie tacy, jak na tej sali, żeby właśnie znaleźć dobry finał”. Żadna istotna siła polityczna nie kwestionowała traktatu? Może. Jeśli nie liczyć co najmniej kilku milionów odpornych na huraganową propagandę lewicowo-liberalnych mediów obywateli. Zresztą. Czego się można było spodziewać po polityku, któremu brak jakichkolwiek właściwości?

„Traktat lizboński – podręcznik dla początkujących”

1 stycznia 2009 r., w momencie objęcia przez Czechy półrocznego przewodnictwa w Unii Europejskiej, Klaus wydał publikację „Traktat lizboński – podręcznik dla początkujących”. Pisał w nim:

„1. Unia Europejska (teraz UE, wcześniej Wspólnota Europejska WE, dawniej Europejska Wspólnota Gospodarcza, EWG) definiowana jest na podstawie traktatów [umów] zawartych między państwami członkowskimi. Nazywane są one zazwyczaj od miejsc, gdzie zostały przyjęte. Pierwszym był traktat rzymski w 1957 r. Ostatnim był traktat z Nicei z 2001 r.

2. Wszystkie traktaty – z wyjątkiem pierwszego – są rozwinięciem i zmianą traktatów wcześniejszych, jako osobne dokumenty nie...
[pozostało do przeczytania 73% tekstu]
Dostęp do artykułów: