Polowanie na wakat

Poprzednie miesięczniki

Organizacyjno-finansowa mizeria Czy polska polityka, prawie 20 lat po upadku komunizmu, wciąż nie jest jeszcze ukształtowana? Czy obecne struktury to tylko efemerydy? Na pewno do takich pytań skłania doświadczenie: Unia Wolności, potężny SLD, wielka Akcja Wyborcza Solidarność – te rządzące swego czasu formacje są dzisiaj albo cieniem dawnej wielkości, albo w ogóle zniknęły. A przecież, wydawało się, miały wszystko – pieniądze, wpływy, kadry i wyrazistych liderów. To argument za uważnym rozglądaniem się wokół w poszukiwaniu potęg wzrastających. Z drugiej strony jednak wstrząsy, które zmiotły te dawne potęgi ze sceny politycznej, wydarzyły się przed 2001 r. Rokiem dla polskiej polityki fundamentalnym. Wtedy bowiem weszła w życie, przeforsowana przez Ludwika Dorna, ustawa o finansowaniu polskiej polityki. Wprowadziła ona trzy główne zasady. Po pierwsze, limit dla osób fizycznych i podmiotów prawnych chcących wesprzeć partię polityczną. Dziś wynosi on ok. 12 tys. zł. Niby sporo, ale dużo za mało, by jedna potężna sakiewka mogła, jak kiedyś bywało, po prostu zainwestować w politykę. Można to obchodzić, można oszukiwać, można finansować lewe billboardy – ale nie są to manewry pozwalające na zasadniczą zmianę układu sił. To ledwie czynnik dodatkowy. Zwłaszcza że istniejące już partie, po przekroczeniu 3-procentowego progu wyborczego, otrzymują roczną dotację budżetową. Dla dużych partii oznacza to kilkadziesiąt milionów złotych i jest sumą, z jaką żaden
     
17%
pozostało do przeczytania: 83%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.panstwo.net

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@swsmedia.pl

W tym numerze