Groźne pomysły czyli PR a sprawa Polski

Poprzednie miesięczniki

Tak, mamy ministra spraw zagranicznych obytego w świecie. Ale czy mamy prawdziwego szefa polskiej dyplomacji? Zastanowiłem się nad tym, gdy przeczytałem określenie „zaprzyjaźnieni”, opisujące wzajemne relacje Radosława Sikorskiego i wpływowego amerykańskiego polityka partii demokratycznej Rona Asmusa. Według informacji-plotki, którą amerykańscy negocjatorzy tarczy antyrakietowej przekazali do Polski, przyczyną zapaści negocjacyjnej w tej sprawie jest tajny układ, jaki obaj dżentelmeni mieli zawrzeć w tej sprawie: tarcza może i będzie, ale po amerykańskich wyborach, gdy zmieni się już gospodarz Białego Domu. A jak nowy nie będzie chciał instalacji? To oczywiste – tarczy nie będzie. Minister Sikorski pewnie jest dumny, gdy czyta w polskiej prasie, jak mocno ustosunkowanym jest człowiekiem. Ale nie powinien być dumny, bo dla próżnej zabawy i taniego poklasku naraża na niebezpieczeństwo ważny interes Polski. Jak celnie zauważył w „Gazecie Polskiej” Tomasz Sakiewicz, pokój i bezpieczeństwo nie są dane na zawsze. Dobry los może się kiedyś odwrócić. Gdy ktoś mieszka pod bokiem Rosji, nie może odrzucić oferty zapewniającej bezpośrednie zainteresowanie polskim bezpieczeństwem tak potężnego sojusznika. Tylko mała korekta – tak nam się do tej pory wydawało. Teraz okazuje się, że może. A co więcej, jak ujawniła prasa, w kategoriach piarowskich może o tarczy myśleć cały rząd. Jeśli prawdą jest, że w w dyskusjach w Kancelarii Premiera jedynym pytaniem zadawanym sobie wzajemnie w sprawie
     
19%
pozostało do przeczytania: 81%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

Kup subskrypcję, aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.panstwo.net

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@swsmedia.pl

W tym numerze