Kto tu jest antydemokratą

Poprzednie miesięczniki

Kilka porównań To może zabrzmi zaskakująco dla polskiego czytelnika, ale Putin jest całkowicie normalną reakcją rosyjskiego społeczeństwa na postępującą degrengoladę rosyjskich elit demokratycznych. Środowisk, które u progu lat 90. dostały szansę, by zmieniać i reformować swój zdruzgotany komunizmem kraj. Mieli ogromne społeczne zaufanie, mieli wielkie poparcie Zachodu. Był wśród nich Borys Jelcyn. Co z tym zrobili? Nie chodzi tylko o przynoszące wstyd pijaństwa prezydenta, nie chodzi wyłącznie o rozkradzenie majątku publicznego na skalę nieznaną w żadnym innym kraju postkomunistycznym. Przede wszystkim chodzi o narastające w rosyjskim społeczeństwie przekonanie, że elity te są niezdolne do współodczuwania. Że zaczynają uważać, iż nadany przez Zachód stempel „demokraty” zwalnia polityka z konieczności zabiegania o wyborcę, wyklucza konieczność szukania skutecznych rozwiązań problemów dotkliwych dla ludzi. Że wystarczy wzdrygnąć się, powiedzieć „to jest populizm” i nie ma tematu. Z tej nieudolności i z tej małości poprzedników wziął się Władimir Putin. Przy całym jego autorytaryzmie i kagiebowskim otoczeniu – jego poprzednicy w zestawieniu z nim nie wyglądają aż tak zachęcająco, jak chciałyby liberalne media. Rosjanie mają wiele rzeczywistych powodów, by nie chcieć powrotu do jelcynowskiej smuty. No więc, skoro Putin ma być tak podobny do Kaczyńskiego, to może i jego poprzednicy także nie przypominają – jak chcieliby – wielkich reformatorów państwa polskiego
     
18%
pozostało do przeczytania: 82%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.panstwo.net

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@swsmedia.pl

W tym numerze