Cisza przed burzą

Intratna umowa

Plan pierwszy to dwór Tuska kontra reszta PO. Politycy, tacy jak Tomasz Arabski, Sławomir Nowak, Rafał Grupiński i inni okopali się w Kancelarii Premiera i zgarniają najlepsze kąski ze stołu władzy. Budzi to zawiść i niechęć takich polityków, jak marszałek Sejmu Bronisław Komorowski, który niedawno ujawnił prezydenckie ambicje, czy Zbigniew Chlebowski, sam marzący (chyba jednak bezpodstawnie) o posadzie ministra finansów. Ale i w środku dworu nie jest spokojnie. Legendy krążą o kłótniach i wojnach o dostęp do ucha premiera między Arabskim a Nowakiem, co zreszta wydaje się szczerze bawić Donalda Tuska, który raz stawia na jednego, a za chwilę wynosi do góry konkurenta. I to jest plan drugi konfliktów.

I wreszcie trzeci, chyba najważniejszy i najgroźniejszy. To pojawiające się coraz częstsze sugestie o pęknięciach i wzrastającej nieufności między premierem Tuskiem a wicepremierem Grzegorzem Schetyną. Tygodnik „Wprost” opisał dość symptomatyczną i według polityków PO prawdziwą scenę, kiedy żona szefa rządu publicznie próbowała zrugać szefa MSWiA za nadmierne okazywanie w mediach własnych ambicji. Wicepremier ostro się odciął, politycy udali, że nic się nie stało. Ale jednak się dzieje. Tusk wyraźnie przestaje ufać bezgranicznie Schetynie, a ten w kolejnych wywiadach prezentuje się coraz bardziej jako polityk samodzielny i zdolny do pełnienia czołowych funkcji, niechcący być bez końca „tym drugim”. Tak też zresztą zaczyna być postrzegany. Co więcej, w kilku artykułach na ten temat wyraźnie można znaleźć sugestię jego ludzi, że Schetyna oczekuje realizacji umowy z Tuskiem: gdy ten drugi zostanie prezydentem, ten pierwszy zastąpi go w Kancelarii Premiera.

No cóż, skoro umowa była, to trzeba ją zrealizować. Pytanie tylko, czy w tej sytuacji nie jest to dzielenie skóry na niedźwiedziu?

Niektóre środowiska wewnątrz Platformy chyba zaczynają sobie zdawać z tego sprawę. Dlatego sądzę, że w...
[pozostało do przeczytania 72% tekstu]
Dostęp do artykułów: