Ten kryzys zmieni polską politykę

Poprzednie miesięczniki

A reguła trzecia? Prosta – przy całej koślawości polskiej debaty publicznej jest na tym świecie jakaś sprawiedliwość. To znaczy z jednej strony wielka jest zdolność polskiego społeczeństwa do ulegania socjotechnicznym sztuczkom i wielka łatwość kupowania podróbek ofert dla Polski. Przeżywaliśmy to już przecież tyle razy – Kwaśniewszczyzna, wydawało się z żelbetonu. Milleryzm, zdawało się na trzy kadencje. A teraz „cudowność” ekipy Donalda Tuska, ten hucpiarski przekaz kompromitujący cały kraj, całą Polskę, która stery władzy oddała w ręce ludzi obiecujących wszystko i wszystkim w stylu iście putinowskim. I znowu mechanizm się powtórzył. Tusk na osiem lat? – pytali całkiem serio polityczni komentatorzy. Dziś można odpowiedzieć: wątpliwe, chłopcy, bardzo wątpliwe. Twarda, realna, ciężka polityka właśnie z powrotem pojawiła się w Polsce – co zresztą niektórzy komentatorzy i analitycy właśnie dostrzegli. To, co zawsze było istotą polityki, tej brutalnej gry toczonej jednak o sprawy dla państwa i narodu fundamentalne – znowu jest najważniejsze. Punkt ciężkości polityki przenosi spór zasadniczy polskiej debaty z kwestii estetycznych, z wyścigu o najbardziej puste przemówienie, o orędzie jak najmocniej majówkowe, o obietnice najbardziej cudaczne, na sprawy prawdziwe. Na pytania, jak wydawać środki unijne, jak walczyć z przestępczością, w jaki sposób budować miejsca pracy. Na to, jak, co i gdzie reformować. Na to, kto jest politykiem poważnym i ma ofertę dla Polski, a kto chce
     
17%
pozostało do przeczytania: 83%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.panstwo.net

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@swsmedia.pl

W tym numerze