Gwiazda wycięta na piersiach

Poprzednie miesięczniki

Krystyna Tymoczko (później po mężu Terlecka). Nauczycielka. Kłodzko, 1954 r. Drugi gryps Rudolfa Tymoczko (prawdopodobnie zima 1942 r.): „My wszyscy z Kut jesteśmy na jednej celi. [...] Tu krążą pogłoski, że może na Święta nas zwolnią”. Wiosną 1943 r. zginął na Majdanku. Najpierw wymordowali Żydów – Banderowcy poprosili Niemców o zgodę na wymordowanie wszystkich Polaków – opowiada Terlecka – ale takiej zgody nie uzyskali. Więc najpierw zrobili pogrom na miejscowych Żydach. Zamordowali wszystkich. – Na tyłach ogrodu cioci, nad potokiem zabili naszych sąsiadów. Młode małżeństwo z dwójką dzieci. To było przerażające – kręci głową. Tylko część Żydów, ta proradziecka, uciekła wcześniej w głąb Rosji (i oni potem wrócili). Zostali Polacy, cel numer jeden. – Pamiętam, że mój ojciec był w grupie najbardziej prześladowanych – mówi pani Terlecka. – Po pierwsze, Ukraińcy spowodowali, że wujek – jedyny żywiciel rodziny, który nas przyjął pod swój dach, został wywieziony wcześniej na Syberię. Po drugie, ojciec Rudolf nie mógł znaleźć żadnej pracy, były wojskowy z państwowym odznaczeniem. Rodzina została bez środków do życia. W dodatku, gdy wkroczyli Niemcy, narzucili obowiązek kontyngentu. A oni nie mieli już nawet krowy – żywicielki. Matka starała się w urzędzie o kartki na żywność. Ukraińcy odmawiali pomocy. „Niech pani powie swojemu mężowi, by zamiast politykować, zajął się dziećmi. Żeby zwrócił się do Sikorskiego, który jeździ na białym koniu” – szydzili.
     
11%
pozostało do przeczytania: 89%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

Kup subskrypcję, aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.panstwo.net

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@swsmedia.pl

W tym numerze