Kazimierz Nałęcz-Rychłowski, literat

Poprzednie miesięczniki

Wolny ptak „Bardzo dobrze”, „celująco”, „bardzo dobrze” – to zwykłe oceny Kazimierza na świadectwach szkolnych. A w 1895 r. dyrektor Gimnazjum św. Jacka podpisał protokół maturalny: „Dojrzały”. „Zakończył z pierwszą lokatą”. Ale studiów Kazimierz nie skończył. Zaczynał romanistykę, germanistykę i polonistykę na Uniwersytecie Jagiellońskim. Medycyny, jak opowiadał potem jego zięć, poniechał przed ostatnim egzaminem. Jak każdy literat walczył o miejsce w prasie. Niekiedy i biedował. Dorabiał jako urzędnik. Ale spadek po zamożnej ciotce przeznaczył na podróże po Europie z młodą żoną. Lubił spotkania, zabawy i podróże. Lekkoduch? A może wolny ptak? Na pewno samouk. Władał francuskim, niemieckim, włoskim, angielskim, łaciną i greką. Już w gimnazjum tłumaczył poezje Heinego, bezskutecznie starając się o ich druk. Dopiero w 1907 r. wydał w Krakowie własnym nakładem u Gebethnera i Wolfa wybór poezji „Współcześni poeci francuscy”. Zawarł w nim przekłady m.in. Maeterlincka, Heredii i Verhaerena. Nauczyciele akademiccy dostrzegli młody talent. „Lektor języka francuskiego Paúl Rongier specjalnie entuzjazmował się mymi przekładami. Dla mnie sprowadzał z Paryża wydawane przez »Mercure de France« najnowsze formy poezji” – napisał Rychłowski w swojej krótkiej autobiografii. W 1919 r. otrzymał z Ministerstwa Sztuki i Kultury subwencję w wysokości tysiąca marek polskich „z uwagi na duże zalety i wartość artystyczną przekładów”. Ta kwota, jak podsumował gorzko jeszcze przed
     
22%
pozostało do przeczytania: 78%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

Kup subskrypcję, aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.panstwo.net

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@swsmedia.pl

W tym numerze