Polska

Dorota Kania
Dziennikarze szukają agenta Zaraz po śmierci Jana Pawła II w Warszawie zostały zorganizowane uroczystości żałobne, którym patronował ówczesny prezydent stolicy Lech Kaczyński. Uroczystości – nie tylko w Warszawie, lecz także w całej Polsce – gromadziły miliony ludzi. Jednym z głównych przesłań tamtych dni było przypominanie roli Jana Pawła II w obaleniu komunizmu i w odzyskaniu tożsamości narodowej. Kilkanaście dni po pogrzebie papieża Leon Kieres, ówczesny szef IPN (obecnie senator PO), ujawnił w mediach, że w Instytucie znajdują się materiały dotyczące inwigilacji Karola Wojtyły. Co ciekawe, prof. Kieres nie podał żadnych nazwisk, co wywołało lawinę spekulacji. Powiedział jedynie, że w IPN odnalazły się materiały SB, w tym dwie taśmy z rozmowami oficerów z księdzem, który udzielał...
Aleksander Ścios
Wbrew rozpowszechnianym obecnie opiniom, jakoby reakcje rządu Donalda Tuska były efektem nieudolności lub tchórzostwa obecnej ekipy, a przyjęcie wobec Rosji roli petenta świadczyło o błędnych kalkulacjach politycznych, uważam, że przyczyna tych rażących zachowań jest znacznie poważniejsza i polega na współdziałaniu w zastawieniu pułapki smoleńskiej, a następnie w zacieraniu prawdy o zdarzeniu z 10 kwietnia. Mamy zatem do czynienia z zakładnikami kłamstwa smoleńskiego, a rosyjska strategia wobec grupy rządzącej oparta jest na niemal identycznym stosunku zależności, który ze wszystkich rządów „ludowej” Polski uczynił faktycznych wspólników zbrodni katyńskiej. Zachowanie ludzi Donalda Tuska ukrywających przez dziewięć miesięcy prawdę o okolicznościach dotyczących lądowania w Smoleńsku...
Michał Karnowski
Bitwa o prawdę Ostatnie miesiące to czas dorzynania medialnych watah, resztek publicystyki telewizyjnej i radiowej niezależnej od obozu władzy. Programy, których autorzy tracą pracę lub choćby możliwość występowania, nie były bynajmniej jednorodne. Środowisko, o którym mowa, jest bowiem niezwykle różnorodne, skrzące całą paletą barw i kolorów. Narzekania na to słychać zresztą dość często z obozu głównej partii opozycyjnej. Oto dowodzą ich autorzy – publicyści konserwatywni zawsze mają jakieś „ale”, kiedy tamci, zwolennicy Platformy i SLD, swoich sympatii nie ukrywają, a poparcia udzielają bezwarunkowego, wiernie podążając za linią partii. Oto – przekonują – publicyści konserwatywni zawsze mają różne poglądy, wchodzą w starcia, dyskusje, nie wahają się poprzeć jakiegoś rozwiązania...
Michał Karnowski
Rok temu, jak zwykle, śp. Prezydent Lech Kaczyński zaprosił dziennikarzy na spotkanie opłatkowe. Był w wyjątkowo dobrej formie, podobnie jak prezydencka Małżonka śp. Maria Kaczyńska. Z radością pokazywali wszystkim pieska, małego kundelka, znalezionego zmarzniętego na jakiejś stacji benzynowej. Ale był jednocześnie prezydent zatroskany stanem państwa. Mówił mi, że niepokoi go niepoważne traktowanie najważniejszych dla Rzeczypospolitej spraw przez rząd Donalda Tuska. Że wszystko zostało sprowadzone do PR, a to, co ważne, leży odłogiem. Że niektórzy również od niego oczekują, by na tym właśnie poziomie podjął polityczną rywalizację. Ale on – przekonywał – nie może tego zrobić. Bo funkcja prezydenta Polski to przede wszystkim zobowiązanie i misja, by być poważnym, by myśleć i działać tam...
Józef Darski
Alternatywa systemowa W komunizmie tradycyjnym regulowano system poprzez kryzysy, co opisała i uzasadniła prof. Staniszkis, kiedy jeszcze nie była zmanipulowana i miała ostrość widzenia rzeczywistości ukrytej za matrixem dla ludu. Wybuch kryzysu przyspieszano drogą bezpieczniackiej prowokacji, by pozbyć się ekipy zużytej i wprowadzić na partyjne szczyty ekipę nową z poparciem ludu i ku jego wielkiej radości, iż nareszcie komunizm będzie dobry, a nie, że go nie będzie. W tym systemie, jak opisywała Staniszkis, partia stanowiła społeczeństwo zastępcze, więc sprzeczności ujawniały się w partii w formie walk frakcyjnych. W demokracji typu zachodniego podobne regulacje odbywały się bez policyjnych prowokacji i ofiar. Przykładem było porozumienie wenezuelskich chadeków i neoliberałów (...

Pages