Polska

Dorota Kania
Strzał samobójczy 9 stycznia w siedzibie Wojskowej Prokuratury Okręgowej w Poznaniu w przerwie konferencji prasowej postrzelił się płk Mikołaj Przybył, zastępca szefa poznańskiej prokuratury. Strzał, który początkowo wydawał się być dramatyczną próbą samobójczą, w rzeczywistości okazał się niegroźnym postrzałem w ucho. Pułkownik Przybył, który prowadził m.in. śledztwo w sprawie ujawnienia tajemnicy z postępowania w sprawie smoleńskiej katastrofy, wygłosił oświadczenie. Odnosił się w nim do sprawy Smoleńska, a także – co ciekawe – do planów likwidacji prokuratury i sądów wojskowych. I wygłosił płomienną obronę swojego szefa, gen. Krzysztofa Parulskiego, nie szczędząc jednocześnie gorzkich słów pod adresem cywilnej prokuratury. Później wydarzenia potoczyły się jak w kalejdoskopie:...
Dorota Kania
Zmiana kursu Aleksander Szczygło jako szef BBN, a wcześniej jako minister obrony narodowej, walczył o przywracanie pamięci narodowej, o prawdę historyczną fałszowaną przez całe dziesięciolecia. To za czasów ministra Szczygło powstało w BBN opracowanie na temat wybuchu II wojny światowej i sowieckiej agresji na Polskę 17 września 1939 r., które spotkało się z gwałtowną reakcją rosyjskich mediów po wizycie Władimira Putina w Polsce na obchodach 70. rocznicy wybuchu wojny. Następstwem tego opracowania w BBN był obszerny raport: „Ludobójstwo katyńskie w polityce władz sowieckich i rosyjskich (1943–2010)”, w którym zanalizowano politykę Rosji wobec zbrodni katyńskiej na przestrzeni prawie 60 lat i zarekomendowano prezydentowi RP działania w sprawie Katynia. „Bez względu na stanowisko...
Przemysław Harczuk
Warto jednak zwrócić uwagę na drastyczną zmianę retoryki PO – w 2005 r. partia ta mówiła o niższych podatkach i szansach dla przedsiębiorców, dwa lata później straszyła niekompetentnym i nienawistnym PiS. Dziś obiecuje, że „da więcej”. Przypomina to słynne 100 mln na głowę od Lecha Wałęsy, mieszkania na wiosnę od Aleksandra Kwaśniewskiego, gruszki na wierzbie, które miały wyrosnąć za rządów Leszka Millera. Jest jednak mała różnica. Demagogiczne hasła wyżej wymienionych polityków wypowiadane były przez nich w czasie, gdy byli w opozycji. Po dojściu do władzy następowała zmiana – Kwaśniewski mówił o cięciu wydatków, Miller chciał zmniejszyć podatki, Krzaklewski skutecznie eliminował związkowych radykałów. Nawet śp. Andrzej Lepper jako minister rolnictwa wypowiadał się znacznie rozsądniej...
Michał Rachoń
Lokalne media zakneblowane Ponad trzy lata po ujawnieniu kompromitującego materiału Jacek Karnowski pozostaje człowiekiem niekaranym. Wybuch afery był wydarzeniem bez precedensu w Trójmieście. Oto poważne ogólnopolskie medium skupiło uwagę na samorządzie, w którym jak w kalejdoskopie widać patologie, do jakich doprowadziła politpoprawność i chciejstwo III RP. Lokalne media – bombardowane dużo wcześniej doniesieniami o hulających po mieście przestępcach (pobity szef klubu radnych PiS w Sopocie Albert Śledzianowski), dyskotekach działających pod przykrywką klubów żeglarskich, szerzącym się nepotyzmie i korupcji – nie badały tematu. W swoim oporze trwały wystarczająco długo, aby w mieszkańcach Trójmiasta wytworzyć przeświadczenie, że korupcja w Sopocie to temat wydumany przez grupkę...
Aleksander Ścios
Towarzystwo Przyjaźni Polsko-Radzieckiej Pomysł utworzenia takiego organu znajduje mocne, historyczne uzasadnienie. Już przed 50 laty Rosjanie, przystępując do okupacji Polski, wiedzieli, że nie wystarczy wymordować elitę narodu, sterroryzować społeczeństwo i narzucić mu zasady „przodującego ustroju”. Zgodnie z bolszewicką doktryną trzeba jeszcze nazwać ten akt „przyjaźnią” i sprawić, by niewolnik bezwarunkowo pokochał swojego pana, okazywał mu zainteresowanie, poznawał jego tradycje i język. Sowiecki system kłamstwa i indoktrynacji wymagał zatem, by w podbitym kraju powstawały organizacje głoszące przyjaźń kata i ofiary. W tym celu, już w 1944 r. powołano Towarzystwo Przyjaźni Polsko-Radzieckiej (TPPR), zlecając kolaborantom krzewienie idei „braterstwa polsko-radzieckiego”. W...

Pages