LiS na smyczy premiera Kaczyńskiego

Poprzednie miesięczniki

Przyspawani do siedzeń Dlaczego LiS nie przekształci się w nic stałego? Przyczyny są banalne. By stworzyć wspólne listy wyborcze, działacze LPR i Samoobrony musieliby zawiązać koalicję bądź utworzyć nową wspólną partię. Nowa koalicja oznaczałaby, że obie partie musiałyby uzyskać ponad 8 proc. głosów, by znaleźć się w Sejmie. Dziś sondaże dają połączonym LPR i Samoobronie ok. 10 proc. Zapewne więc koalicja Lepperowo-Giertychowa znalazłaby się w Sejmie. Również dlatego, że Samoobrona z reguły w sondażach jest niedoszacowana. Mówiąc inaczej – lud polski wstydzi się przyznać, że głosuje na Leppera. Potencjalny elektorat Ligi w miarę rzetelnie deklaruje, a przynajmniej do tej pory deklarował, poparcie dla tej partii, z tym że to dziś tylko ok. 3 proc. Tak więc LiS, w postaci koalicji, mógłby trafić do Sejmu następnej kadencji, ale gwarancji na to nie ma. Przede wszystkim nie mają pewności konkretni posłowie i działacze obu partii przylutowani dziś do foteli poselskich i stanowisk w rządzie, którzy dziś nie dają się od nich oderwać nawet za pomocą największych poniżeń. To dotyczy ich wszystkich. Większość z nas pamięta stołeczne problemy Romana Giertycha? Ten ambitny polityk o mało co nie znalazł się poza Sejmem w czasie ostatnich wyborów. A to skończyłoby się zapewne tak, że jego autorską formację przejąłby ktoś inny, co byłoby jednoznaczne z zakończeniem przez niego realnej kariery politycznej. Tym bardziej nieprawdopodobne jest, by Lepper z Giertychem utworzyli
     
19%
pozostało do przeczytania: 81%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

Kup subskrypcję, aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.panstwo.net

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@swsmedia.pl

W tym numerze